Elio Altare – (r)ewolucja

By czwartek, Lipiec 6, 2017 0 , , ,

Wyobrażacie sobie sytuację, w której wsadzacie swoją nastoletnią, nieumiejącą mówić po angielsku córkę do samolotu i wysyłacie do znajomych do Kalifornii na wakacje (czasy bez telefonów komórkowych, śmigającego internetu)?

Brzmi ekstremalnie i zapewne wielu z Was nie zdecydowałoby się na taki krok. Oczywiście w latach 90-tych rzeczywistość wydawała się za pewne nieco bardziej bezpieczna i takie zachowanie nie spotykało się z oburzeniem, jakie pewnie usłyszelibyśmy teraz (kiedy chuchamy i dmuchamy na wszystko), jednak pomysł Elio Altare, który w ten sposób wyekspediował do USA swoją córkę Silvię, nadal może wydawać się szalony. To tylko potwierdza, jaki otwarty umysł i odwagę miał Elio, jedna z legend Barolo i jeden z ojców modernistycznej rewolucji, która nawiedziła region w latach 80-tych ubiegłego wieku.

Z perspektywy czasu sama idea stojąca za modernistyczną reformą nie wydaje się już taka rewolucyjna. Ojciec Elio traktował produkcję wina jedynie, jako jeden z elementów gospodarstwa. Mające dziesiątki lat, nieczyszczone beczki z winem stały obok miejsca, gdzie hodowano kury i trzymano bydło. O jakichkolwiek standardach higieny w takiej sytuacji w ogólne nie mogło być mowy. Tymczasem młody Elio, który z kilkorgiem przyjaciół odbył podróż do Burgundii i zobaczył zupełnie inny świat, nie miał szans przebić się ze swoimi pomysłami. Dla ojca pierwsze zielone zbiory, które wykonał jedynie na dwóch rzędach winorośli były po prostu marnowaniem jedzenia i skończyły się kolejną z serii awantur. W końcu Elio po tym jak zatruł się pestycydami, które używane były przez ojca do oprysków drzew owocowych – nie wytrzymał i chwycił piłę. Najpierw wziął się do ścięcia wspomnianych drzew, a gdy to skończył postanowił podobnie potraktować znajdujące się w piwnicy beczki. Jak opowiadała nam Silvia, ojciec natrafił na niebywale brudne wnętrze, z centymetrami osadu po latach dojrzewania, a nawet żyjącymi w dębie larwami owadów. W takiej sytuacji słowo „rewolucja” nabiera zupełnie innego znaczenia i chyba lepiej wspominać o ewolucji. Niestety ojciec Elia nie miał tak otwartego umysłu, wygonił syna z domu, a nawet go wydziedziczył (do rodzinnej posiadłości Elio wrócił dopiero po jego śmierci, wykupując ją od innych członków rodziny).

Na początku lat 90-tych, wina Elio stały się jednymi z flagowych butelek w fali kroczącego przez Barolo modernistyczneg stylu. Wspomniane już zielone zbiory (a więc ograniczanie ilości kiści winogron na jednym krzewie), szybka, intensywna fermentacja (z czasem stosowanie również rotofermentatorów) oraz starzenie wina w małych baryłkach, doprowadziły w efekcie do powstawania win ekstraktywnych, gęstych, nasyconych, w których owocowość Nebbiolo czasem przegrywała walkę z nutami beczkowymi. Z czasem nawet czołowi moderniści nieco złagodnieli, ich wina stały się bardziej wyważone, a techniki produkcji już nie tak agresywne. My sami jak wielokrotnie wspominaliśmy nie należymy do fanów moderny, jednak z drugiej strony będąc fanami Barolo trudno wobec niej przejść obojętnie. Dlatego mimo, że podczas naszej majówkowej wizyty pierwsze kroki skierowaliśmy do jednej z ambasadorek tradycyjnego stylu, Tiziany Settimo, to kolejnego dnia udaliśmy się do (odległej zresztą raptem o 5 minut speceru) winnicy Elio Altare. Dziś tę wciąż niewielką (5 hektarów własnych i drugie tyle dzierżawionych), rodzinną winnicę przejmuje od ojca Silvia, która oprowadziła nas po posiadłości oraz zaprezentowała kilka produkowanych win. Opowiedziała wspomnianą historię o podróży do USA, która de facto odmieniła jej życie ale i wpłynęła na zawodowe kontakty i decyzje. Sam Elvio, choć w razie potrzeby służy córce pomocą, skupia się dziś na nowych projektach. Widać, że jest to osoba, która nie usiedzi na miejscu i dzieli czas pomiędzy nowe winiarnie w Cinque Terre i Alte Piemonte, a ostatnio zaczął bawić się w produkcję serów i wędlin.

Degustację rozpoczęliśmy od Elio Altare Langhe Rosso Arborina 2008 (co ciekawe od 2012 ta etykieta nosi nazwę Giàrborina, gdyż  włoski rząd zakazał używania dla win z kategorii Langhe Nebbiolo oznaczeń cru wyznaczonych w ramach apelacji Barolo). To 100% Nebbiolo, które po 3-4 dniowej maceracji w rotofermentatorach, dojrzewa przez 18 miesięcy w nowych, francuskich baryłkach. Zapach jest bardzo skoncentrowany, pełen słodkiego owocu (maliny i dojrzałe wiśnie). Do tego w ustach wciąż wyczuwalne, lekko suche taniny i przyjemny, pikantny finisz. Wino nie zdradza żadnych oznak zmęczenia, jest wciąż żywe i sprężyste, choć jednocześnie dość proste. Bardzo dobre-. Taka sama winifkacja jest stosowana dla Elio Altare Langhe Rosso La Villa 2008. Jednak tutaj 40% Nebbiolo jest uzupełnione o Barberę. Całość ma w sobie sporo przesmażonego owocu, ale i więcej świeżości niż u poprzednika. Taniny są gładsze, do głosu dochodzą akcenty liścia laurowego, ziemi, wędzonki, dymu. Po chwili pojawiają się  nuty zakurzonej bibiloteki. Kwasowość jest solidna i charakterna. Bardzo dobre.

L’insieme to wino wyjątkowe, jego nazwa oznacza „razem” i nawiązuje do idei jaka stała za siedmioma zaprzyjaźnionymi winiarzami (Elio Altare, Mauro Veglio, Federico Grasso, Giuliano Corino, Carlo i Lorenzo Revello, Gianfranco Alessandria, Paolo i Giulio Morando), którzy w 1997 roku postanowili stworzyć wyjątkową etykietą, ze sprzedaży której część dochodu przeznaczona jest na cele dobroczynne. Każdy z producentów ma dowolność w doborze odmian, z zastrzeżeniem, że wszyscy starają się łączyć odmiany lokalne z międzynarodowymi. W przypadku Elio Altare L’insieme 2012 mamy więc 40% Caberneta Sauvignon, po 20% Barbery i Nebbiolo, 10% Dolcetto oraz po 5% Syrah i Petit Verdot. Owocowość jest słodka, malinowa, wiśniowa i jagodowa. W ustach duża koncentracja, wino jest pełne, ma w bród wszystkiego, ale przez to brakuje nieco lekkości i przestrzeni. Taki napakowany styl (choć niewątpliwie elegancko wykonany) to jednak nie nasza bajka. Dobre+.

Rodzina Altare produkuje pięć Barolo z pojedynczych cru. Jednym z nich jest Elio Altare Barolo Ceretta 2007. W 2016 kupiła działkę na tym wzgórzu, a wcześniej ta parcela była przez nich dzierżawiona. Sama Ceretta znajduje się w gminie Serralunga d’Alba, a więc miejscu, skąd pochodzą najbardziej surowe, mocne, taniczne Barolo. Wzgórze jest spore, zajmuje powierzchnię 40 hektarów na prawo od drogi łączącej Serralungę z Albą. Działki należące do rodziny Altare posiadają południową i południowo-wchodnią ekspozycję, znajdują się w części cru zwanej Bricco Ceretta. Rocznik 2007 był jednym z cieplejszych w ostatnich latach, krzewy winogron przez stres związany z wysokimi temperaturami nie było w stanie wyprodukować odpowiednio dojrzałych winogron, z drugiej strony akumulowały one sporą ilość cukru. Wiele Barolo charakteryzowało się zielonymi taninami i jednocześnie przegotowanym owocem. W próbowanej przez nas butelce maceracja trwała 4-5 dni przy użyciu rotofermentatorów, a wino dojrzewało przez 24 miesiące we francuskich baryłkach. Nos elegancki, bardzo czysty (wydaje się wręcz na siłę septyczny) zbudowany w oparciu o lekko konfiturowe maliny i śliwki, wzbogacone o nuty wędzarniczego dymu. Ta owocowość jest również świetnie zaakcentowana w ustach, gdzie dodatkowo znajdziemy mocne, gruboziarniste taniny. Struktura solida i jedynie kwasowość mogłaby być ciut wyższa. Bardzo dobre+.

Przyznajemy modernistyczny styl Barolo to nie nasza bajka. Jednak z drugiej strony, warto było porozmawiać na temat tego, co skłoniło Elio Altare do pójścia drogą, którą wybrał. Dodatkowo sama Silvia, ugościła nas tego dnia wspaniale, jest bardzo sympatyczną osobą, dlatego choćby dla poznania jej osobiście warto było odwiedzić tego legendarnego producenta. Dodatkowo podczas degustacji zaprzyjaźniliśmy się z przemiłą parą z Bostonu, którą tu serdecznie pozdrawiamy!