Domäne Wachau – wizyta u miejscowego potentata

By piątek, Luty 2, 2018 2 , , ,
Zwykle uprzedzamy Was, że jeśli widzicie wino sygnowane przez jakąś spółdzielnię winiarską, to zawartość butelki może być „zaskakująca”. Winiarski świat jest jednak na tyle różnorodny, że w tym całym buzującym tyglu znajdują się firmy, które wyłamują się na szczęście z takiego uogólnienia. Sporo ich w Alto Adige, gdzie miejscowe kellerei takie jak Terlano, Kurtatsch, Tramin to jedne z najlepszych winiarni w regionie, których etykiety paradoksanie są zwykle gwarancją stylu i elegancji. Innym z chlubnych przykładów świetnej kooperatywy jest też austriacka Domäne Wachau.

Jest to producent w Polsce dobrze znany, co nie dziwi, jeśli uświadomimy sobie, że zbiera on winogrona z 400 hektarów uprawianych przez 250 rodzin (co stanowić jedną trzeciej całego areału regionu Wachau). Taka różnorodność sprawia, że w portfolio producenta znajdziemy naprawdę dużo win (sami spróbowaliśmy aż 17 pozycji), w tym etykiety pochodzące z takich słynnych parceli jak Achleiten, Loibenberg, Singerriedel czy Kellenberg. Sam region Wachau leży w miejscu przełomu Dunaju, który płynie tutaj wąziutką doliną. Winnice położone są w większości na stromych, wielowiekowych tarasach, które często przy mocniejszym deszczu grożą osuwaniem się. W porównaniu choćby do leżącego kilkanaście kilometrów dalej na wchód Kremstalu jest tu znacznie chłodniej. Ciepłe masy powietrza płynące znad Węgier zderzają się z przychodzącymi znad okolicznych gór zimniejszymi frontami. Sprawia to, że winogrona z wschodniej, cieplejszej części regionu znajdującej się w okolicach siedziby producenta w Dürnstein, dojrzewają i są zbierane dwa tygodnie wcześniej niż przykładowo z chłodniejszego, leżącego dalej na zachód Spitzu.

Symbolem producenta (widocznym również na etykietach) jest barokowy pałac wybudowany na początku XVII wieku dla Hieronima Übelbachera, przeora miejscowego opactwa, a zarazem wielkiego miłośnika win z Wachau. Stąd wnętrze budynku ozdabiają malowidła przedstawiające m.in raczących się winem ówczesnych mieszkańców Dürnstein. Pod pałacem ciągną się również 300-letnie piwnice wykorzystywane obecnie do leżakowania win. To w nich (ponoć obficie racząc się miejscowymi butelkami) dyplomata Leopold Figl negocjował z Rosjanami zgodę na ustanowienie po II wojnie światowej niepodległej Austrii.

W nowoczesnej siedzibie producenta większość win testowaliśmy parami. Chodziło o to, aby pokazać nam różnice między wschodnią (przypomnijmy cieplejszą), a zachodnią (chłodniejszą) częścią doliny. Rozpoczęliśmy od bardziej zachodniego Domäne Wachau Grüner Veltliner Federspiel Kollmitz 2016 (niektóre z win producenta są dostępne w Polsce, ale podajemy ceny przy zakupie u producenta – 11,50 eur). Federspiel to nazwa zastrzeżona tylko dla win z Wachau (a konkretniej producentów – członków stowarzyszenia Vinea Wachau), oznaczająca środkową pod względem koncentracji, poziomu alkoholu i złożoności selekcję butelek. Rozłożysta winnica Kollmitz o południowej ekspozycji i lessowej glebie dała wino surowe, wyraziste, kwaskowe, choć praktycznie bez owocowej ekspresji (gra za to na kamiennej, górskiej nucie). Dobre+. Natomiast winnica Loibenberg leży zaraz obok Dürnstein, na wlocie doliny i jest idealnie wystawiona na absorpcję  ciepłego powietrza. Dzięki temu Domäne Wachau Grüner Veltliner Federspiel Loibenber 2016 (11,50 eur) o ile w zapachu jest w zasadzie zbieżne z poprzednikiem, to w ustach ma akcenty bardziej słodkie. Ciało jest gęstsze, a struktura i konstrukcja mocniejsza. Dobre+.
Dwa Rieslingi z tej samej kategorii były reprezentowane przez Domäne Wachau Riesling Federspiel Steinriegl 2016 (11,50 eur, zachód) oraz Domäne Wachau Riesling Federspiel Terrasen 2016 (11,50 eur). Stienriegl to stroma parcela w Weissenkirchen, gdzie dominuje krzemienna gleba bogata w wapień. Ten drugi zaś to butelka z różnych parceli spółdzielni, ale te z wschodniej i zachodniej części winifikowane są oddzielnie. Ponownie pierwsze wino bazowało na nutach mineralnych i skalistych, drugie zaś było szczupłe, kwaskowe, ale jednak pojawiało się więcej nut jabłek i melona. Obie pozycje trzymały równy poziom. Dobre+.
Jedynie 2% upraw producenta stanowią czerwone odmiany, ale nawet z tego mikroskopijnego areału produkowanych jest kilka różnych rodzajów win, w tym róże. Domäne Wachau Rose Zweigelt Federspiel Terrassen 2016 (8,80 eur) było w aromacie leciutkie, dopiero w ustach pojawiło się nieco nut malin i wiśni. Orzeźwiające, bardzo soczyste. Dobre+. Z kolei Domäne Wachau Rose 1805 Reserve 2016 (14 eur) zostało nazwane na część bitwy pod Dürnstein, gdzie wojska austriackie pokonały armię Napoleona, co jednak zbytnio nie przeszkodziło mu w tej kampanii zakończonej ostatecznie zwycięstwem pod Austerlitz. W składzie wina znajduje się Pinot Noir, z którego część fermentuje w baryłkach. W efekcie powstała pozycja o mocnej jak na róż strukturze, pełne nut malin, truskawek i kwaskowych wiśni. Gdy dodajemy do tego bogaty, soczysty, owocowy nos, to widzimy, że wino ma spory potencjał. Kulinarnie spróbowalibyśmy je z chęcią do drobiu w maślanym sosie. Bardzo dobre-.

Po takiej „rozgrzewce” byliśmy gotowi na starcie z butelkami klasy Smaragd, a więc pozycjami z bardzo dojrzałych owoców zbieranych nawet do połowy listopada. Na pierwszy ogień poszedł Domäne Wachau Grüner Veltliner Smaragd Axpoint 2016 (23 eur) z winnicy leżącej nad miasteczkiem Spitz, gdzie dominuje charakterystyczna gnejsowa gleba ze znacznym dodatkiem gliny. Zapach jest mineralny, z jedynie delikatnym mgnieniem jabłkowej soczystości. W ustach początkowo wydaje się być mało wyraziste, ale w finiszu do głosu dochodzi mocna struktura i silna kwasowość. Bardzo dobre. Domäne Wachau Grüner Veltliner Smaragd Kellerberg 2016 (26 eur) pochodzi z parceli bezpośrednio nad wspomnianym już pałacem w Dürnstein. Jak poprzednik, wino jest na razie zamknięte, choć w tle pojawia się więcej ciała i mocniejsze tony owocowe. Za kilka lat to będzie wielka butelka. Bardzo dobre.

Kolejna tura to znów dwa Rieslingi. Najpierw butelka z winnicy leżącej na wchód od miasteczka Spitz, gdzie znajdziemy brązową ziemię o dużej zawartości krzemianów – Domäne Wachau Riesling Smaragd Singerriedel 2016 (26 eur). W zapachu jest niesamowicie skoncentrowane, z nutami wosku i moreli. Na podniebieniu mocne, pięknie zbalansowane, silnie kwaskowe. Jeszcze młodziutkie, ale do odłożenia na co najmniej 5 lat. Bardzo dobre+. Natomiast ze wspomnianej już parceli Loibenberg spróbowaliśmy Domäne Wachau Riesling Smaragd Liobenberg 2016 (23 eur). Wino jest bardzo zbite, skoncentrowane, na tym etapie rozwoju brakuje mu nieco przestrzeni, większej lekkości, polotu. Kwasowość jest potężna, w finiszu ma się wrażenie jakby przełykało się niemal czysty sok z cytryny, ale ewidentnie ta butelka potrzebuje jeszcze więcej czasu niż poprzednik. Bardzo dobre.
Poza typowymi dla Wachau odmianami jak Grüner Veltliner i Riesling, spółdzielnia produkuje również wina z Chardonnay, Gebler Muskatellera, Roter Traminera, Müller Thurgau czy Weissburgundera. Domäne Wachau Chardonnay Weissenkirchen 2015 pochodzi z nasadzeń z lat 90-tych ubiegłego wieku, które zostały dokonane na fali międzynarodowego boomu jaki był udziałem win z tej odmiany. Okazało się, że Chardonnay przyjął się w Wachau zaskakująco dobrze, stąd po dziś dzień jest butelkowany. Dla nas jednak spróbowane przez nas wino ma ładną kwasowość, dużo ciała i gorzkawy finisz, ale brakuje nam rysu unikalności. Dobre+.
Z bardzo starych, nawet 80-letnich krzewów powstaje kolejna z ciekawostek producenta – Domäne Wachau Gemischter Satz Smaragd Ried Vorderseiber 2016 (23 eur). Seiber to winnica w Weissenkirchen, która osiąga jedną z najwyższych wysokości w Wachau, a w winie znajdziemy głównie Grüner Veltlinera uzupełnionego o całą rzeszę innych odmian takich jak Riesling, Neuburger, Sauvignon Blanc, Brauner Veltliner, Heunisch, Roter Veltliner, Pinot Gris, Rivaner, Gelber Muskateller, Muskat Ottonel, Traminer. Zebrane razem winogrona fermentują w dębowych beczkach (4-5 letnich). Wino jest bardzo kompleksowe, mocno aromatyczne, a jednocześnie z gęstym ciałem. Do tego dochodzi zaznaczona kwasowość i pikantny, lekko przyprawowy finisz. Wszystko jest tu na swoim miejscu, a użyte odmiany ładnie się uzupełniają. Bardzo dobre.

Im dalej szliśmy w las butelek, tym robiło się ciekawiej, gdyż następnym winem był Domäne Wachau Riesling Amphora 2015 (23 eur), który przez 6 miesięcy dojrzewa na skórkach w betonowych amforach. W nosie jest lekko kwiatowy, ale i bardzo czysty. Na podniebieniu z arcysilną kwasowością, potężną koncentracją i wyrazistymi taninami (!). Strasznie ciekawe, żywe wino, a przy tym precyzyjnie wykonane. Bardzo dobre. Jego „bratem” jest Domäne Wachau MTX 2016 (17 eur), czyli tak samo winifikowany Müller Thurgau. W porównaniu do poprzednika jest bardziej aromatyczny, a jednocześnie delikatnie maślany, z kremową fakturą, ugładzony. Bardzo dobre-.
Wszystkie spróbowane do tej pory wina, a zwłaszcza wersje Smaragd były ekstremalnie młode, ale prawie na sam koniec mogliśmy spróbować również dwóch nieco starszych pozycji. Domäne Wachau Riesling Smaragd Achleiten 2010 (32 eur) jest hedonistyczne maślany, ciepły i krągły. Do tego dochodzi wciąż mocna, silna, skrząca się kwasowość i pokłady mineralności. Wino niesamowicie kompleksowe, zdecydowane, a przy tym ciągle młode. Znakomite-. Jeszcze dalej w przeszłość cofnęliśmy się przy Domäne Wachau Grüner Veltliner Smaragd Kellerberg 1997 (56 eur). Tu pojawia się już delikatne utlenienie, ale zwłaszcza na podniebieniu wino jest dalej świeże, kwaskowe. Jeszcze więcej tu masła, oleistości, a nawet nut morelowych. Powoli gaśnie, ale robi to z godnością i 2-3 lata jeszcze wytrzyma. Bardzo dobre+.
Zakończyliśmy (jakżeby inaczej) słodyczą – Domäne Wachau Trockenbeerenauslese Riesling Terrassen 2001, z poziomem cukru resztkowego w okolicach 220 gram. Wino jest bardzo ładnie skoncentrowane, ma się wręcz wrażenie próbowania półpłynnego nektaru. Do tego wyczuwamy morele, miód lipowy i pojawiające się w finiszu delikatne tony orzechowe. Bardzo dobre+.

Choć od dawna podstawowe wina od Domäne Wachau są szeroko dostępne w Polsce, to warto zwrócić uwagę na ich wyższe etykiety. Nie chcemy Wam udowadniać, że to najlepsze wina z Wachau (bo jednak w regionie jest kilku jeszcze ciekawszych producentów), ale ta spółdzielnia prezentuje świetną relację jakości do ceny. Jeśli chcecie poznać Wachau, to ich butelki mogą być do tego dobrym początkiem.