Degustacja win z portfolio Winemates

By środa, Luty 22, 2017 0 , , ,

W poście dotyczącym degustacji świetnych win z Alto Adige z oferty Winemates, obiecaliśmy, że przybliżymy Wam niedługo więcej win z ich portfolio. Skoro słowo się rzekło….

Kilka tygodni temu mieliśmy przyjemność wziąć udział w kameralnej degustacji w restauracji Bez Gwiazdek (na marginesie bardzo Wam tę miejscówkę polecamy zarówno pod kątem dobrej selekcji win, przystępnych cen, a przede wszystkim naprawdę rewelacyjnej kuchni). Podczas degustacji swoje wina prezentowało dwóch importerów skupiających się głównie na segmencie HoReCa. Jednym z nich był Vive la Vin, drugim oczywiście Winemates. Chłopaki z Winemates tym razem postanowili pokazać przekrój swojego portoflio z naciskiem na wina musujące, nowości z Węgier oraz kilka ciekawych pozycji z Włoch.

Już pierwsze próbowane wino okazało się dużym zaskoczeniem. Inazio Urruzola Txakolina 2015 (ok. 67 zł – podajemy sugerowane ceny detaliczne, wina można nabyć w zaprzyjaźnionych z importerem punktach, np. Ale wino), to butelka z apelacji Getariko Txakolina. Nie musicie wstydzić się, że o niej nie słyszeliście, dla nas było to również pierwsze z nią spotkanie. Leży ona na północy Hiszpanii, w kraju Basków, z jednej strony jest otoczona przez Pireneje, z drugiej schodzi do wybrzeża atlantyckiego. Winorośle rosną tu na skalistej glebie, a region charakteryzuje się deszczowym, chłodnym klimatem. Powstają tu białe wina głównie z lokalnej odmiany Hondarrabi Zuri, bardzo wytrawne, mocno kwaskowe i delikatnie musujące, a więc butelki w stylu kojarzonym choćby z Vinho Verde. Jeśli jednak kilka lat temu to właśnie popijanie Vinho Verde było szczytem hipsterstwa, to pomyślcie jak możecie zaimponować znajomym gdy powiecie, że Vinho Verde jest już passé, bo teraz pijacie wino z Getariko Txakolina. Które jest zresztą bardzo ciekawe, delikatnie aromatyczne, z nutami jabłek, oparte na mocnej kwasowości, która podbita dodatkowo przez delikatne bąbelki, od razu stawia do pionu i momentalnie orzeźwia. Szczupłe, ale charakterne. Bardzo dobre-. Znacznie bardziej mainstreamową butelką był Moissenet-Bonnard Creamant de Bourgogne NV. W tym kupażu Pinot Noir oraz Chardonnay mieliśmy ładny balans nut owocowych i drożdżowych. Obok dojrzałych jabłek przewija się chlebowa skórka, a w ustach do głosu dochodzi ożywcza, cytrynowa kwasowość. Solidna pozycja. Bardzo dobre-. Jednak najlepsze wrażenie z trójki win musujących zrobił Nigl Brut de Brut 2013, od ciekawego producenta z Austrii, z regionu Kremstal. Wyprodukowane klasyczną metodą (z wtórną fermentacją w butelkach), pachnie truskawkami i poziomkami. Na języku ze szczypiącą kwasowością, elegancką, nieco kremową fakturą. Świeże, rześkie, precyzyjne i po prostu bardzo przyjemnie wykonane. Bardzo dobre.

Przechodząc do stolika z winami z Węgier krótkie interludium zaliczyliśmy przy Cedrick Bardin Pouilly-Fumé 2015 (ok. 83 zł) oraz Pó de Poeira Branco 2015 (ok. 94 zł). Z tych dwóch jakże różniących się od siebie win lepsze wrażenie zrobił Sauvignon Blanc z Doliny Loary. Bardzo chłodny, surowy i mineralny, z charakterystycznymi nutami trawy i zielonych jabłek oraz niezłą strukturą. Bardzo dobre-. Pozycja z Douro ma co prawda o wiele więcej ciała i struktury, a przy tym utrzymaną kwasowość, ale wydawała się nieco zbyt jednorodna, pusta w środku. Dobre+.

Bodrog Borműhely to niewielki producent z Tokaju, posiadający raptem 4,5 hektara winorośli i produkujący w zależności od rocznika 6-10 tysięcy butelek. Bodrog Borműhely Varhegy Furmint 2015 (ok. 91) to butelka pochodząca z pojedynczej parceli, gdzie podłoże stanowi ryolit oraz glina. Nos szczupły, z akcentami jabłek skropionymi sokiem z cytryny. Na podniebieniu rześkie, bardzo elegancko kwaskowe z długim, słonawym finiszem. Bardzo dobre-. Można go było porównać z kolejnym Furmintem, tym razem z winnicy Lapis, gdzie dominuje wulkaniczny tuf, a winorośle zostały zasadzone w 1975 roku. W Bodrog Borműhely Lapis Furmint 2015 (ok. 91 zł) czuć o wiele więcej słodkich owoców pod postacią dojrzałych, trochę poobijanych jabłek i gruszek. Usta z mocniejszą strukturą i jak się początkowo wydaje nieco mniejszą kwasowością, która jednak pełnię swojej klasy pokazuje w niesamowicie długim finiszu. Ciekawsze od poprzednika, choć trzeba przyznać, że obie butelki mają przed sobą jeszcze kilkuletni potencjał dojrzewania. Bardzo dobre. W przypadku drugiego szczepu, którym obsadzona jest parcela Lapis, Bodrog Borműhely Lapis Hárslevelű 2015 (ok. 91 zł), mamy więcej surowej struktury i chłodu, wzbogaconego o delikatne nuty kwiatowe i jabłkowe. Po chwili wyczuwalne stają się również akcenty woskowe. Kolejna solidnie wykonana butelka. Bardzo dobre-. Bodrog Borműhely Meses 2015 to już wino z późnego zbioru, oparte o Furminta z niewielką domieszką Hárslevelű. Mimo, że mamy tu około 100 gram cukru resztkowego, to jest on znakomicie zrównoważony przez mocną kwasowość. Czujemy miód lipowy i suszone morele, ale w ustach całość wydaje się stosunkowo lekka i subtelna. Bardzo dobre. Nie zawiódł również Bodrog Borműhely 6 Puttonyos 2013. Choć jest to wino na początkowym etapie swojego rozwoju, to widać drzemiący w nim potencjał. Teraz cukier jest jeszcze odrobinę zbyt wyraźny, ale z drugiej strony solidna kwasowość w jaką obleczono wino daje pewność, że za 5-7 lat to będzie naprawdę klasowa butelka. Bardzo dobre+.

Ostatnim stolikiem było stanowisko z winami z Półwyspu Apenińskiego. Ponownie już pierwsze wino było zaskakujące. La Distesa Nur 2015 (ok. 113 zł), to idąca w stronę win naturalnych butelka z Marchii. Ten kupaż Trebbino, Verdicchio oraz Malvasii fermentuje w otwartych kadziach przez co najmniej półtorej tygodnia na skórkach, a następnie wędruje na rok do francuskich beczek. W efekcie powstała bardzo ciekawa pozycja pełna nut gruszek, suszonych ziół i mirabelek, a w ustach ze sporą dawką tanin. Wino trudne, nieoczywiste, ale jeśli ma się otwarty umysł i nie jest się przywiązanym do szablonowego podziału na wina białe, różowe i czerwone, ta butelka będzie się podobać. Bardzo dobre-.

Montevertine to jedna z legend Chianti, która w latach 70-tych jako pierwsza posiadłość z regionie rozpoczęła produkcję win ze 100% Sangiovese. W związku z faktem, że ówczesne regulacje Chianti Classico nakazywały mieszać Sangiovese z innymi odmianami, ich wina były deklasowane do kategorii win stołowych. Choć obecnie regulacje uległy zmianie, producent nie zdecydował się na powrót ze swoimi winami do apelacji Chianti Classico. Montevertine Pian del Ciampolo 2014 (ok. 117 zł) to mieszanka Sangiovese, Colorino oraz Canaiolo, które przez 12 miesięcy dojrzewały w beczkach ze slawońskiego dębu. Wino jest świetnie soczyste, z nutami kwaskowych wiśni i zadziornymi taninami. Lekkie, bardzo autentyczne, domaga się wręcz zagryzienia bruschettą. Bardzo dobre-. Taki sam skład jak poprzednie wino ma Montevertine 2013 (ok. 235 zł), jednak czas jego dojrzewania w beczkach jest dwukrotnie dłuższy. W charakterze podobne do poprzednika, ale wszystkiego (jak tego leżakowania w dębie) jest więcej. Koncentracja wskakuje na wyższy poziom, owoc staje się bardziej dojrzały, a tanina mocniejsza. Bardzo dobre. Flagowym winem producenta jest Montevertine La Pergole Torte 2013 (ok. 495 zł) czyli 100% Sangiovese z pojedynczej winnicy, dojrzewające najpierw przez 12 miesięcy w baczkach slawońskich, a kolejny rok we francuskich barriques. Mimo tych dwóch lat w dębie, na pierwszym planie mamy ciągle mocny, soczysty owoc (wiśnie i czereśnie), jedynie delikatnie podkreślony przez nuty skórzane i ziemiste. Do tego bardzo żwawa kwasowość i drapiące, ale i świetne jakościowo taniny. Rewelacyjne wino, bardzo żywe, jeszcze przed swoim szczytem, a już teraz dające mnóstwo radości. Bardzo dobre+.

Moforte d’Alba to gmina położona na południowych rubieżach strefy Barolo. Jest to druga po La Morra gmina w apelacji pod względem obszaru obsadzonego winnicami i odpowiada za mniej więcej 20% produkcji Barolo. Jest to również gmina niejednorodna jeśli chodzi o charakter powstających to win. Możemy spotkać zarówno Barolo owocowe i miękkie, w stylu wspomnianej La Morry, jak i butelki surowe, mocarne, w niczym nie ustępujące tym z Serralungi. Winemates zdecydowali się na importowanie win z Monforte od Flavio Roddolo, małego, bardzo tradycyjnego producenta posiadającego 6 hektarów upraw. Flavio Roddolo Dolcetto d’Alba 2012 (ok. 98 zł) pokazuje, że nawet odmiana, z której zwykle produkowane są wina przeznaczone do szybkiego wypicia za młodu może dać butelki dobrze znoszące kilkuletnie dojrzewanie. Tutaj mamy wciąż dużo soczystego, wiśniowego owocu z pojawiającymi się nutami leśnymi i żywicznymi. Do tego w finiszu wciąż żywe, pracujące na podniebieniu taniny. Trudno uwierzyć, że to Dolcetto ma już 4 lata. Bardzo dobre-. Rocznik 2009 był w Barolo bardzo trudny, gorący i suchy. W efekcie problemem okazała się nierównomierna dojrzałość owoców. Z tego powodu niektórzy winiarze postanowili opóźnić zbiory i wiele powstałych wówczas win okazało się pozycjami przegotowanymi i nadmiernie alkoholowymi. Flavio Roddolo Barolo 2009 (ok. 306 zł) należy do tych nielicznych producentów, którym udało się stworzyć wina unikające tych problemów. Mamy tu co prawa nieco podsmażonych owoców, ale uzupełnionych o kwaskowe akcenty żurawiny, malin i wiśni. W ustach surowe, z zaznaczoną (ale nie najwyższą kwasowością), nutami skórzanymi i odrobinę zbyt suchymi taninami. Całość jeszcze nie do końca ułożona, warto poczekać na to wino co najmniej 2-3 lata. Bardzo dobre+. Natomiast nie do końca rozumiemy, dlaczego w Barolo, ojczyźnie tak wspaniałego szczepu jakim jest Nebbiolo, Flavio zdecydował się na produkcję wina z Caberneta Sauvignon. Ponoć jest wielkim fanem tej odmiany, co poniekąd stanowi tego wyjaśnienie. Flavio Roddolo Langhe Rosso Bricco Appiani 2007 (ok. 212 zł) jest bardzo skoncentrowane, choć owoc jest w miarę soczysty. Na języku z mocnymi taninami i kwasowością, ale jednak wino jak na Piemont mało unikatowe. Bardzo dobre-.

Ostatnim próbowanym winem od Winemates była pozycja z Veneto – La Ragose Valpolicella Superiore Ripasso Le Sassine 2013 (ok. 100 zł). W przeciwieństwie do wielu przesłodzonych Ripasso z Valpolicelii tutaj mamy dużo żywego, porzeczkowego owocu, mocne taniny i wyraźną kwasowość. Elegancko zrobione wino w klasycznym stylu. Bardzo dobre-.

Na niemal dwadzieścia spróbowanych win nie było ani jednej wtopy. Ba, większość pozycji oscylowała w granicach oceny bardzo dobrej. To tylko potwierdziło sygnalizowany już wcześniej fakt – Winemates ma naprawdę dopracowany i stojący na wysokim poziomie katalog. Warto wypatrywać win z ich portoflio w restauracyjnych kartach.