Degustacja szwajcarskich win ze SPOT.

By wtorek, 30 marca, 2021 0 ,

Piliście kiedykolwiek wina ze Szwajcarii? Pewnie większości z Was ma z nimi takie doświadczenia jak my… czyli praktycznie żadne. Dlatego zacieraliśmy ręce przed zorganizowaną przez poznański SPOT. degustacją naturalnych win z tego kraju.


Winiarstwo w Szwajcarii

Może zaskakiwać, ale w Szwajcarii wino produkowane jest w każdym z 26 kantonów, na jaki podzielony jest kraj. Jej łączna ilość upraw to ok. 15 tysięcy hektarów (jakieś 30 razy tyle co w Polsce, ale i 6 razy mniej niż w samym tylko Bordeaux).

Najważniejsze regiony winiarskie zlokalizowane są we francuskojęzycznej, południowo-zachodniej części kraju (Valais, Vaud, Genewa i Neuchâtel). To właśnie Valais odpowiada za ok. 40% krajowej produkcji. Tutaj winnice zlokalizowane są głównie nad brzegami jezior oraz w dolinach rzek (jak choćby w Dolinie Górnego Rodanu). Tam korzystają ze sporej ilości słonecznych dni i ciepłego wiatru föhn (podobnego do naszego halnego). Mniej szczęścia mają winiarze ze wschodniej, niemieckojęzycznej części Szwajcarii (2,6 tysiąca hektarów winnic), gdzie klimat jest mniej gościnny, stąd dominują tu hybrydy, odmiany odporne na mróz i choroby grzybicze. Co ciekawe, w położonym na południu włoskojęzycznym Ticino najpopularniejszą odmianą jest merlot, który odpowiada za 80% z ok. 1 tysiąca miejscowych upraw.

Te uwarunkowania sprawiają, że szukając ciekawych szwajcarskich butelek, najlepiej wypatrywać win właśnie z Valais i Vaud (poniżej kilka robiących wrażenie zdjęć tych regionów ze strony Swiss Wine).

Dlaczego tak trudno kupić wina ze Szwajcarii?

Odpowiada za to głównie duże spożycie tych butelek przez samych Szwajcarów, którzy w przeliczeniu wypitego wina w ciągu roku na jednego mieszkańca (ponad 30 litrów) plasują się w światowej czołówce. Stąd na eksport trafia drobny ułamek lokalnej produkcji.

Dodatkowo szwajcarskie wina są stosunkowo drogie (co jest pochodną zamożności samych Szwajcarów), stąd prawdopodobnie niewielu obcokrajowców zdecydowałoby się na ich zakup, nawet gdyby ten eksport był większy. Te ceny skutecznie odstraszają też importerów, którzy chcieliby się „pobawić” w sprowadzanie tych win.

Spróbowane wina:

Podczas degustacji zostały zaprezentowana wina naturalne, warto jednak podkreślić, że Szwajcaria jest krajem pod względem winiarskim dość konserwatywnym. Stąd nie były to ultra-macerowane pomarańcze, czy kompletnie odjechane, dzikie czerwienie. Naturalność objawiała się w nich raczej w minimalnej interwencji w proces winifikacji oraz pięknej soczystości, która była udziałem wszystkich spróbowanych pozycji.

Cave De L’Orlaya Petite Arvine de Fully Valais 2018

Petite arvine to odmiana autochtoniczna dla regionu Valais (uprawiana na ok. 150 hektarach). Co ciekawe, szczepem interesowały się prawdziwe tuzy europejskiego winiarstwa, ale zarówno Michel Chapoutier nad Rodanem jak i Angelo Gaja w Piemoncie po kilku latach prób zrezygnowali z uprawy odmiany. Za nasze wino odpowiada Mathilde Roux, pochodząca z Gigondas, która w 2016 roku przejęła niewielką, 8-hektarową posiadłość Cave De L’Orlaya. Winorośle rosną na granitowej glebie, a wino dojrzewa jedynie w stalowych zbiornikach.

Aromat jest niezbyt rozbudowany, dominuje w nim górski chłód, z dodatkiem mgnienia grejpfruta. Na podniebieniu solidnie zbudowane (upalny rok daje o sobie znać alkoholem na poziomie 15%), z gruszkowym owocem i mocną strukturą. W finiszu ten alkohol wychodzi na wierzch, ale wino jest dalej świeże i zrównoważone. Spróbowalibyśmy je z pieczonym kurczakiem. Znakomite- (92/100).

Marie-Thérése Chappaz Grain Ermitage President Troillet Valais 2019

Marie-Thérése Chappaz jest jedną z najbardziej znanych winiarek w Szwajcarii, w 2015 roku przewodnik Gaul Millau uhonorował ją tytułem ikony szwajcarskiego winiarstwa. Dysponuje ona 11 hektarami winnic i choć słynie ze swoich słodkich win, to my spróbowaliśmy wytrawnego marsanne z niewielkim dodatkiem roussanne. Wino dojrzewało przez 18 miesięcy w beczkach, z czego połowę stanowiły nowe baryłki.

O dziwo, tej beczki nie ma w nosie zbyt wiele, dopiero na podniebieniu daje o sobie znać delikatnym, waniliowym pociągnięciem. Wino jest pełne, oleiste, smakuje białymi kwiatami, gruszkami. Kwasowość jest niższa niż u poprzednika, co w połączeniu z ponownie wysokim alkoholem (14,9%), sprawia, że finisz jest już odrobinę gryzący, goryczkowy. Bardzo dobre- (89/100).

Domaine La Colombe Paccot Bérolon Nature La Côte 2019

Tu przeskakujemy na północny brzeg Jeziora Genewskiego, gdzie w regionie Vaud znajduje się apelacja La Côte. W butelce znajdziemy chasselas, które stanowi najpopularniejszą białą odmianę Szwajcarii. W tym przypadku owoce były macerowane ze skórkami przez 12 dni, a wino dojrzewało następnienw małych beczkach.

Po takim opisie winifikacji można by się spodziewać wina pomarańczowego, ale jest to raczej dłużej macerowana biel, pachnąca jabłkową skórką, gruszkami, kwiatem lipy. Niezbyt mocno kwaskowa, ale świeża dzięki ładnej, soczystej owocowości. Nieskomplikowane, ale przyjemnie pijalne wino. Bardzo dobre (90/100)

Cave De L’Orlaya Humagne Rouge de Fully Valais 2018

Humagne rouge to kolejna endemiczna odmiana Valais, dające zwykle dość rustykalne, taniczne wina. Aby ugładzić ten charakter Mathilde postanowiła o dojrzewaniu po jednej trzeciej wina w baryłkach, betonowych jajach i stali.

O delikatnym aromacie spod znaku fiołków, ziół, świeżych wiśni, czereśni, dojrzałych truskawek. W ustach o lekkim, mineralnym, górskim wyrazie, z zaznaczoną kwasowością i pestkowymi taninami. Bardzo apetyczne i wcale nie tak dzikie jak opisywany jest szczep. Bardzo dobre+ (91/100)

Domaine La Colombe Paccot Girarde La Côte 2017

Pinot noir to najpopularniejsza odmiana uprawiana w Szwajcarii, która odpowiada za mniej niemal 30% wszystkich nasadzeń. W tym winie owoce pochodzą z pojedynczej winnicy Girarde, gdzie nachylenie zbocza dochodzi do 50%, a wino dojrzewa w baryłkach.

W nosie dość nieśmiałe, jakby zakurzone, z delikatnym zapachem suszonych truskawek. W ustach ugładzone, potoczyste, ani kwaskowe, ani taniczne. Pije się je przyjemnie, ale brakuje jakiegoś bardziej stanowczego charakteru. Bardzo dobre- (89/100).

Marie-Thérése Chappaz Grain Pinot Charrat Valais 2019

To wino również pochodzi z dwóch pojedynczych winnic Charrat Champ Dury oraz Charrat Les Esserrts, na których dominuje wapienna gleba. Po fermentacji wino przez 6 miesięcy dojrzewa w używanych beczkach.

Z drapieżnym, truskawkowo-wiśniowym owocem, chrupkim i żywym. Również na podniebieniu fantastycznie energetyczne, sprężyste, z eleganckimi, ale i drapiącymi taninami. Przypomina nam w wyrazie pinoty z Aldo Adige, ale zdaje się być jeszcze bardziej ulotny, zwiewny. Znakomite- (92/100).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Cave De L’Orlaya Cornalin de Fully Valais 2018

Cornalin to jeszcze jedna lokalna odmiana spotykana w Valais, bardzo trudna w uprawie ze względu na wczesne puszczanie pąków (ryzyko przymrozków) oraz podatność na choroby grzybicze, ale dającej w dobrych rękach naprawdę ciekawe wina. W tym przypadku Mathilde przed fermentacją nie odszypułkowała gron, a wino dojrzewało jedynie w stalowych zbiornikach.

Pachnie dojrzałymi wiśniami i śliwkami, lukrecją, pieprzem i przyprawami. Mocno zbudowane, ze świetną kwasowością i równie dobrymi, choć mocnymi taninami. Choć znów jesteśmy na 15% alkoholu, to tym razem jest on znakomicie wpleciony w owocową szatę tego wina. Bardzo dobre+ (91/100).


Oczywiście po spróbowaniu zaledwie siedmiu win trudno wypowiadać stanowcze tezy dotyczące szwajcarskiego winiarstwa. W przetestowanych butelkach dostrzegliśmy jednak sporo podobieństw do win z innych górskich miejsc, jak choćby wspomnianej Alto Adige. Ta chłodna elegancja i owocowa soczystość, to coś, co zapadło nam w pamięć.

Obserwujcie uważnie stronę SPOT., bo na drugą połowę kwietnia planowane są kolejne ciekawe degustacje. Tym razem rieslingów od uwielbianego przez nas Clemensa Buscha oraz win z Alto Adige od Hartmanna Donà.