Degustacja Domaine Wach w Hotelu Narvil

By środa, Maj 30, 2018 0 , ,

Taka nasza natura, przyznajemy: pijamy sporo Rieslingów. Jednak po bardziej wnikliwej analizie szybko zauważycie, że wśród przedstawianych przez nas butelek brakuje takich z jednego ważnego regionu, którym jest Alzacja. Już kilka razy mieliśmy mocne postanowienie poprawy, a tym razem w sukurs przyszła nam Winkolekcja, za sprawą której otrzymaliśmy zaproszenie na degustację win od Domaine Wach, która odbyła się w restauracji Studio Aruana w Hotelu Narvil. Prezenację poprowadzili zaś sami właściciele winiarni – Marta i Guy Wach.

Rodzina Wach, zamieszkująca w niewielkim miasteczku Andlau, ma styczność z winami co najmniej od 1748 roku. Początkowo  bednarze, w 1888 roku zajęli się uprawą winorośli i produkcją win. Do dziś ta niewielka, bo licząca jedynie 8 hektarów upraw posiadłość znajduje się w rodzinnych rękach, a najcenniejszymi jej winnicami są parcele na trzech górującymi nad Andlau alzackimi cru – Kastelberg, Wiebelsberg i Moenchberg.

Dość chłodny, kontynentalny klimat sprawia, że w Alzacji powstają wina kwaskowe, świeże i orzeźwiające, stanowiące dobrą bazę do produkcji musiaków (crémantów). Produkowane są one tradycyjną, szampańską metodą, z wtórną fermentacją w butelce. Domaine Wach Crémant d’Alsace 2015 to kupaż 80% Chardonnay oraz 20% Pinot Blanc, który spróbowaliśmy z amusebouche w postaci ziemniaka z ogniska z truflą, rzeżuchą i topinamburem. Jabłkowo-cytrynowe nuty świetnie skomponowały się z tym lekkim daniem. Dodatkowo wino ma liczne, kremowe bąbelki, świetną kwasowość i mnóstwo radosnej owocowości. Bardzo dobre+ (91/100).

Pierwszą z przystawek była marynowana przez kilka miesięcy pierś z gęsi podana z domowym majonezem i szparagami. Wybrane do tej przystawki wino nieco nas zaskoczyło, gdyż intuicyjnie zdecydowalibyśmy się na Sylvanera. Tymczasem Państwo Wach zaproponowali nam etykietę Domaine Wach Muscat Andlau 2016. Choć szczep Muscat należy (obok Rieslinga, Gewurztraminera i Pinot Gris) do grona tzw. szlachetnych odmian w Alzacji, to odpowiada on jedynie za nieco ponad 2% całości upraw. Spróbowana przez nas pozycja jest typowa dla odmiany, pachnąca winogronami i jabłkami. Na języku zdecydowanie wytrawna, mineralna, z długim kwaskowym finiszem. Po chwili można wyłuskać pojawiające się tony kwiatowe. Przede wszystkim zaś idealnie komponowało się zarówno z samą gęsią (zadając kłam stereotypowi, że do mięs powinno podawać się wina czerwone) jak i z dodatkami. Bardzo dobre- (89/100).

Również kolejny zestaw był dla nas miłym zaskoczeniem, bowiem bardzo rzadko zdarza się nam dobierać wina do zup. Tymczasem zespół Studia Aruana w artystyczny sposób (polany z herbacianych dzbanków) wyserwował nam bulion na homarze i langustynkach z komosą ryżową i chipsami z ostrygi. Do niego zaś spróbowaliśmy przywołanego już Sylvanera z delikatnym cukrem resztkowym – Domaine Wach Sylvaner Séduction 2016. Wino pochodzi ze starych, 67-letnich krzewów i choć w zapachu jest wycofane, to w ustach znajdziemy dobry balans pomiędzy słodkawą owocowością spod znaku gruszki i mocną kwasowością. Spróbowane solo nie zaimponowało, ale już z lekko ostrą zupą oraz idealnie miękkimi kawałkami homara stworzyło bardzo udany duet. Dobre+ (88/100).

Pierwszym z dań głównych był halibut, podany z puree z groszku, groszkiem confitowanym, pianą z czosnku niedźwiedziego, majonezem miso, ikrą z troci i rukwią wodną. Tym razem do spróbowania mieliśmy aż dwa wina, oba powstałe z odmiany Riesling. Prostszy z nich to będący winem „gminnym” Domaine Wach Riesling Andlau 2015. Jest delikatnie woskowy, z nutami zielonych jabłek, soku z cytryny i limonki. Do tego można doszukać się również odrobiny białych kwiatów i ziół. Na podniebieniu z długim, kwaskowym finiszem i przyjemną, radosną soczystością. Bardzo dobre.

Wzgórze Kastelberg to jedyne w Alzacji stanowisko, na którym dominują łupki (znane choćby znad Mozeli). Dlatego to cru, posiadające południowo-wschodnią ekspozycję, w 100% dedykowane jest uprawie Rieslinga. Domaine Wach Riesling Kastelberg Grand Cru 2013 jest mocniej zbudowany i intensywniejszy. Mamy więc brzoskwinie i mirabelki zatopione w lipowym miodzie. Całość zaś okraszona jest delikatnym muśnięciem nut naftowych. W ustach gęste, dostojne, z długim, wytrawnym posmakiem. Bardzo dobre+. Wina spróbowane z daniem, wniosły do kompozycji inny efekt. Pierwsze ożywiło danie, natomiast pozycja Grand Cru przepięknie z nim uzupełniała, nadając subtelnej elegancji i kremowej faktury.

Jednym z najczęściej powielanych stereotypów jest twierdzenie, że białe wina nadają się tylko do sałatek, czy ryb. Tymczasem do pieczonej piersi z gołębia ze sprężynkami selerowymi i blinami zaproponowano nam Domaine Wach Gris Pinot Gris Sélection Vieilles Vignes 2016. Wino pochodzi ze starych, 78-letnich krzewów i ma w sobie sporo cukru, na szczęście skontrowanego przez kwasowość i ładną mineralność. Pachnie gruszkami, morelami i brzoskwiniami, okraszonymi pudrem z płatków róży. Koncentracja jest imponująca, ale wspomniana już słodycz świetnie pasowała do gęstego, zredukowanego sosu z którym podano gołębia. Bardzo dobre+.

Jak to często bywa we Francji, przed deserem spróbowaliśmy jeszcze deski serów. Do polskich serów Pijanej Kozy, Wędzonej Rity, Mr. Wańczyka czy Niebiańskiego Księcia testowaliśmy Domaine Wach Gewurztraminer Andlau 2015. To właśnie wspomniana Pijana Koza w zestawieniu z winem stanowiły najbardziej dobraną parę. Sam Gewurztraminer był zaś typowy – pachniał płatkami róży, liczi, brzoskwiniami, kwiatami i morelami. Zrobiony na wytrawne, z intrygującą przyprawową końcówką. Bardzo dobre-.

Deserem okazał się mus jabłkowy z płatkami jabłek, białą czekoladą, lodami waniliowymi i karmelizowanymi pędami świerku. Ponownie podano do niego Gewurztraminera, tym razem pochodzącego ze starych krzewów – Domaine Wach Gewurztraminer Vieilles Vignes 2016. Zachwycił nas swoją mineralnością, która w charakterze przypominała rasowego Rieslinga, a nie często pluszowego Gewurztra. W zapachu eleganckie, z wyważonymi nutami moreli, liczi i kwiatów. Soczyste, eleganckie, bardzo świeże i ze świetną czystością. Znakomite.

Sélection de Grains Nobles to alzackie oznaczenie na wina pochodzące z gron zainfekowanych szlachetna pleśnią. Ostatnią pozycją tego wieczoru było właśnie Domaine Wach Riesling Grand Cru Wiebelsberg Sélection de Grains Nobles 2007, który miał konsystencję niemal półpłynną, gęstą ale i aksamitną. Obok nut miodowych znaleźliśmy w nim akcenty moreli i słodkich jabłek, gruszek oraz kandyzowanych moreli. Pomimo 105 gram cukru resztkowego, kwasowość stoi na wysokim poziomie, a całość jest żywa i nie męczy. Znakomite.

Połączenie świetnie przygotowanych dań i umiejętnie dobranych win sprawiło nam dużo przyjemności. Praktycznie do żadnej kompozycji nie mieliśmy zastrzeżeń, a same wina zaprezentowały się z dobrej strony. Czas, aby więcej Alzacji zagościło w naszych kieliszkach.