Degustacja cru Beaujolais w Winkolekcji

By poniedziałek, Grudzień 26, 2016 0 , ,

Chyba żaden winiarski projekt marketingowy nie osiągnął takiego sukcesu jak Beaujolais Nouveau. To młodziutkie wino, winifikowane w ekspresowym tempie przy użyciu maceracji węglowej i butelkowane tak, aby do sprzedaży trafiło idealnie w trzeci czwartek listopada jest przykładem tego, jak dźwignia reklamy jest w stanie podnieść do rangi symbolu bardzo przeciętnej jakości trunek. Trzeba bowiem przyznać, że 95% Beaujolais Nouveau to mega kwasiory, pachnące bardzo często jak guma do żucia czy banany. Z uwagi na ten marketingowy fenomen, wielu konsumentów nie dostrzega, że oprócz Beaujolais Nouveau szczep Gamay ma do zaproponowania znacznie więcej.

img_0261 Prawdziwa siła Beaujolais tkwi bowiem w dziesięciu cru, gdzie powstają wina znacznie poważniejsze i nadające się do co najmniej kilkuletniego starzenia. Rodziny winiarskie produkujące wina w Beaujolais od kilku pokoleń nie miały jednak lekkiego życia. Władca Burgundii, panujący w XIV wieku, Filip II Śmiały, zdecydowany zwolennik Pinot Noir, nakazał wycięcie wszystkich krzewów Gamay, które znajdowały się w jego kraju. Nie przyjmował do wiadomości, że w południowej części jego państwa to właśnie Gamay, a nie Pinot ma znacznie lepsze warunki do dojrzewania. Na szczęście, nie wszyscy podzielali pogląd swojego władcy i dzięki szczep przetrwał. Jednak nie był to koniec jego problemów. W XIX wieku Gamay stał się symbolem wina proletariatu, stanowił element dniówki „wypłacanej” francuskim robotnikom. Stąd też na kolejne dziesięciolecia utrwalił się jego wizerunek, jako taniego, podłego wina, będącedo na drugim końcu bieguna w stosunku do arystokratycznych Pinot Noir z Côte d’Or. Winiarze musieli znaleźć jakiś ratunek, którym okazało się wspomniane Beaujolais Nouveau. Doprowadziło to jednak do kolejnego paradoksu, gdyż do Beaujolais przylgnęła ponownie łatka cieńkusza, produktu popkultury.

Złamać ten stereotyp postanowił wytrwały propagator francuskich win – Sławek Chrzczonowicz, który w doroczne święto Beaujolais Nouveau zorganizował degustację win, gdzie Nouveau było zaledwie preludium do przejścia przez etykiety ze wszystkich dziesięciu cru. Wszystkie prezentowane tego dnia butelki pochodziły od stowarzyszenia Etoiles en Beaujolais, zrzeszające kobiety, producentki z regionu.

Żeby jednak tradycji stało się zadość należało rozpocząć od kieliszka Nouveau – Aujoux La Gunguette Beaujolais Nouveau 2016. Można by przy nim zakrzyknąć „niech żyje młodość”. Z jednej strony jest delikatnie zielone, warzywne z nieodłącznymi nutami bananowymi, ale utrzymanymi na bardzo wyważonym poziomie. Kwaskowe, lekko truskawkowe, ma nawet odrobinę tanin. W sumie piło się bez przykrości. Dobre-.

img_0263Hierarchia apelacji Beaujolais jest dość łatwa do zapamiętania, jeśli porówna się ją choćby z Burgundią. Na samy dole jest najprostsza apelacja Beaujolais (wśród niej wyróżnia się jeszcze kategorię Beaujolais Superieur charakteryzującą się niższą wydajnością), następnie Beaujolais-Villages, zaś najwyżej sklasyfikowane butelki pochodzą z jednego z dziesięciu cru, które znajdują się na samej północy regionu: Brouilly, Côte de Brouilly, Chénas, Chiroubles, Fleurie, Juliénas, Morgon, Moulin-à-Vent, Régnié i Saint-Amour. Rozpoczęliśmy od wina z początku hierarchicznej tabeli: Domaine de la Grande Maures Beujolais 2014. W porównaniu do poprzedniego młodzieniaszka tutaj mamy od razu większą dojrzałość (pojawiają się dojrzałe wiśnie, akcenty leśne, jagodowe, ściółkowe). Pełniejsze w ustach, ale jednak wciąż o stosunkowo niskiej koncentracji, będące już jakby za swoim szczytem, choć wciąż dające przyjemność. Dobre.

Beaujolais-Villages zajmuje nieco ponad 5 tysięcy hektarów na terenie 39 gmin. Przy Château de Lavernette Beaujolais-Villages 2014 idziemy konsekwentnie jakościowo wzwyż. Wino jest eleganckie, nie jest to już buzujący w butelce harcownik, ale etykieta mogąca stawać w szranki z prostszymi burgundami. W nosie meandrujące pomiędzy akcentami wiśni oraz płatków kwiatów. Bardzo przyjemnie kwaskowe, z pojawiającymi się nutami skórzanymi. Świetne do jedzenia, bardzo dobre.

Chiroubles, obejmujące ok. 350 hektarów, uchodzi za najdelikatniejsze ze wszystkich cru, dające wina nawet bardziej zwiewne od tych z Beaujolais-Villages. Poleca się je wypijać dość szybko, 2-3 lata po zbiorach. Domaine du Petit Puits Chiroubles 2014 to Gamay ulotne, wydaje się jakby miało się zaraz rozsypać, chyba tylko kwasowość trzyma je jeszcze w kupie. Poziomkowe, z przyjemnym, pieprznym finiszem. Soczysta owocowość i aromatyczność to jego największe plusy. Dobre+.

img_0266O Fleurie mawia się, że to Królowa Beaujolais, dająca najbardziej kobiece z Gamay. Na 860 hektarach dominuje granitowa gleba. Domaine de la Bouronière Fleurie 2014 ma słodszy owoc (tutaj idący w kierunku truskawek i malin), jest bardzo zmysłowe, miękkie i powabne. Nieco mniej kwaskowe, ale wciąż bardzo świeże. Lekkie, subtelne, pokazujące, że piękne wina wcale nie potrzebują potężnej koncentracji, beczki oraz tanin. Bardzo dobre-.

Najdalej na północ położonym cru jest Saint Amour. Butelki stąd pochodzące, powstające na glinie i krzemieniu, charakteryzują się nutami czerwonych owoców, piwonii, a nawet moreli. Domaine Lassagne Vieilles Vignes Saint Amour 2015 łączy w sobie ziemistość z jagodowo-poziomkowym nosem. Do tego mamy zaskakującą słodycz, ale i nieco tanin. Nie takie ugłaskane jak Fleurie, odrobinę bardziej nieposkładane, szorstkie. Dobre+.

Różowy granit przykryty piaskiem i iłami bogatymi w minerały to podłoże jakie spotykamy powszechnie w Régnié. Domaine de la Plange Régnié 2014 pokazuje jeszcze inne oblicze Gamay. Tu mamy opadłe z drzew, butwiejące liście z dodatkiem płatków róży. Usta z wyraźnymi, ściągającymi, zielonymi taninami, ale i mocną, nieustępliwą kwasowością. Połączenie tego wilgotnego nosa i owocowych usta jest bardzo zaskakujące i przyjemne. Bardzo dobre-.

img_0268Brouilly to największe ze wszystkich cru, obejmujące ponad 1300 hektarów wokół wniesienia Mount Brouilly. Gamay jest tu uprawiane na piaskach powstających z erozji granitowego podglebia. Domaine Comte de Monspay Brouilly 2014 jest schowane, zamknięte, w porównaniu do poprzedników mało aromatyczne. Również w ustach mniej owocowe, poważniejsze, idące w stronę ziołowo-ziemistą z dodatkiem nut mineralnych. Dobre+.

Mont Brouilly był niegdyś aktywnym wulkanem, a najwyższe jego stoki zajmuje cru Côte de Brouilly. W porównaniu do samego Brouilly tutejsze podłoże jest bogatsze w wapień i magnez, wszystko za sprawa andezytu, skały będacej pozostałością dawnych erupcji. Domaine Baron de l’Ecluse Côte de Brouilly 2014 jest lżejsze od poprzednika, zielone i szypułkowe. Również na podniebieniu lekko liściaste, z akcentami wiśniowej pestki, ale przy tym bardzo soczyste. Struktura jest mocniejsza, solidna. Bardzo dobre-.

Najmniejszym z cru (255 hektarów) jest Chénas, którego nazwa wzięła się od dębowego lasu, który niegdyś się tutaj rozpościerał. Domaine de Côte Rémont Chénas 2015 rozpoczyna przegląd czterech najpoważniejszych cru, z których wina nadają się już spokojnie do dłuższego leżakowania. To ma w sobie sporą dawkę nut różanych z dodatkiem soczystej wiśni. W ustach pełne, ułożone, bardzo eleganckie, podbite żywymi taninami. Bardzo dobre.

img_0273Jeśli szukacie Gamay bardzo tanicznych, gęstych, to wybierajcie wśród butelek z Juliénas. To cru jako pierwsze zostało też docenione w paryskich winiarniach. Domaine David-Beaupère Juliénas 2015 jest delikatnie perfumowane, fiołowe ale i z dojrzałym śliwkowym owocem. W ustach krągłe, z mniej wybijającą się kwasowością. Do tego pojawia się ziele angielskie, wyczuwalne taniny i delikatna ziemistość. Bardzo dobre+.

Na 1100 hektarach w cru Morgon mamy gleby granitowo-łupkowe z dużą zawartością żelaza i manganu, które odpowiadają za wina o charakterystycznym ziemistym posmaku. Domaine de la Plange Morgon 2014 pachnie dojrzałymi, ciemnymi wiśniami i czereśniami. Usta dobrze skoncentrowane, dość gęste, mające dobry ciężar. Tu nie ma mowy o leciutkim Gamay, jest wino poważne, które nie będzie się bało nawet gulaszu. Bardzo dobre+.

Moulin-à-Vent, którego nazwa pochodzi od wiatraka, który wciąż znajduje się na tym terenie,uchodzi za cru, skąd pochodzą butelki, którym najbliższej do win z Burdungii. Domaine de la Plange Moulin-à-Vent 2014 jest ziołowe, ale i z nutami truskawek posypanych gruboziarnistym pieprzem. Kwaskowe, soczyste i bardzo ułożone. Owocowość jest przepiękna, ale tym razem oparta o solidną, niezachwianą konstrukcję. Bardzo dobre+. 

Pamiętajcie – Beaujolais to nie tylko wina Nouveau. Gamay ma do zaoferowania znacznie więcej, a butelki z cru dzięki swoim różnorakim obliczom nie pozwalają na nudę. Dajcie im szansę choć raz, a na pewno nie doznacie zawodu. Jest też duża szansa na to, że dołączycie (jak my już dawno) do grona fanów tego szczepu.