Clemens Busch i Rieslingi z Marienburga

By sobota, Lipiec 23, 2016 1 , , ,

Pünderich, małe miasteczko leżące na malowniczym zakolu wijącej się jak wąż Mozeli znajduje się już poza najpopularniejszym i najbardziej docenianym winiarsko regionem (ten kończy się mniej więcej na Traben-Trarbach). Niektórzy zaliczają je już nawet do Dolnej, a nie Środkowej Mozeli. Są jednak dwie rzeczy, które sprawiają, że warto nadłożyć nieco drogi i się tutaj pojawić. Jedną z nich jest majestatyczne, porośnięte rzędami winorośli, potężne wzgórze górujące nad miasteczkiem zza rzeki – Marienburg. Drugą zaś prawdziwy artysta, który z winogron ze wspomninach winnic robi prawdziwe dzieła sztuki.

_DSC2799U Clemensa i jego żony Rity pojawiliśmy się dzień po zakończeniu opisywanego festiwalu Mythos Mosel na bardzo kameralnej degustacji w której wzięliśmy udział dzięki zaproszeniu przez Kubę Małeckiego. Gospodarze, choć zmęczeni, po dwóch intensywnych dniach degustacji (w ich domu zlokalizowano dodatkowo jedną ze stacji festiwalu) przyjęli nas bardzo serdecznie i zaprezentowali pełną gamę swoich win. Degustacja w rodzinnym domu Buschów pochodzącym z 1663 roku i położnym zaledwie kilkadziesiąt metrów od brzegu Mozeli, z którego okiem rozciąga się widok na Marienburg prowadzona przez Ritę i wpadającego co jakiś czas na chwilę Clemensa to było niezapomniane przeżycie.

Nim jednak przejdziemy do esencji, czyli samych win, kilka słów backgroundu. Buschowie w chwili obecnej posiadają 16 hektarow winorośli, z czego zaledwie 1% stanowi Spätburgunder (z którego zresztą nie wytwarzają czerwonego wina a używają do produkcji musującego Blanc de Noir). Juz w 1984 roku zdecydowali o przejściu na uprawę organiczną, a obecnie są na etapie konwersji na buodynamikę. W przeciwieństwie do wielu innych winiarzy nie spieszą się również z wypuszczaniem na rynek swoich win. Rita niemal przy każdej otwieranej butelce podkreślała, że jej zdaniem jeszcze na nią za wcześnie. Stąd spróbowaliśmy tylko jednego wina z 2015 roku (choć Buschowie zgadzają się że jest to wielki rocznik). W piwnicach używają zarówno tradycyjnych 1000-litrowych beczek jak i stalowych zbiorników (choć preferują fermentację w drewnie, która na naturalnych drożdżach trwa czasem do 10 miesięcy). Od 2015 roku są członkiem organizacji Respekt zrzeszającej winiarzy stosujących uprawę biodynamiczną (obok m.in. Franza Weningera, Philippa Wittmana, Fritza Wieningera, Hansjörga Rebholza, czy Steffena Christmanna).

_DSC2808Rozpoczęliśmy od butelki Riesling Trocken 2014 (8,80 eur u producenta). To mógłby być wzorzec dla wszystkich podstawowych Rieslingów z Niemiec. W nosie był bardzo delikatny, z akcentami jabłek i ziołowym tłem. Usta z mocną, cytrynową kwasowością, która płynnie przechodzi w długi finisz. Całość jest bardzo zwiewna, lekka, a przy tym solidnie wykonana. Bardzo dobre-.

_DSC2707Marienburg jest jednym z ostatnim siedlisk nad Środkową Mozelą, gdzie można spotkać charakterystyczny szary łupek. Wina pochodzące z krzewów rosnących na takiej glebie zwykle pachną bardziej tropikalnymi owocami niż jabłkami, maja dobrą koncentracją i akcenty ziołowe oraz korzenne. Stąd Riesling von grauen Schieffer 2014 (z szarych łupków, 12,80 eur) ma sporo ciała, mocną kwasową ramę i ciekawy słony, mineralny finisz. Bardzo dobre-. Na Marienburgu można również miejscami spotkać łupek czerwony. Daje on wina mniej przystępne za młodu, potrzebujące więcej czasu, ale z wiekiem ujawniające nuty jabłek oraz gruszek na silnie mineralnym tle. Riesling von roten Schieffer 2014 (12,80 eur) w porównaniu do próbowanego wcześniej brata jest bardziej zaokrąglony, słodszy (zarówno w nosie jak i w ustach), ma również delikatnie niższą kwasowość. Przy tym wydaje się pełniejszy, ładniej skomponowany. Bardzo dobre. Jakby tego było mało mogliśmy spróbować butelki z bardzo rzadko spotkanego łupka niebieskiego. Riesling von blauen Schieffer 2013 (12,80 eur) do tej pory był dostarczany jednemu klientowi, a podczas Mythos Mosel po raz pierwszy zaprezentowano tę etykietę szerszej publiczności. Zachwycił nas pięknym miodowym nosem z dodatkiem nut dojrzałych jabłek. W smaku idealnie zrównoważone, ze świetnym balansem kwasowości i słodyczy. Bardzo dobre+.

Rita kilka razy powtarzała, że ich zdaniem błędem było rozciągnięcie granic siedliska Marienburg Grosses Gewächs w latach 70-tych ubiegłego wieku na cały grzbiet wzgórza leżący naprzeciw Pünderich. Taka sytuacja sprawia, że obszar ten w rzeczywistości obejmuje co najmniej kilka siedlisk, różniących się ekspozycją, glebą i charakterem powstających win. Dlatego Buschowie postanowili oddać charakter poszczególnych parceli poprzez oddzielne butelkowanie pochodzących z nich win. Do Marienburg Grosses Gewächs 2014 (24 eur) używane są najmłodsze krzewy z centralnej części wzgórza. Nos jest jeszcze schowany, z sygnałami melona i ziół. Usta delikatnie naftowe, przechodzące następnie w słony, mineralny finisz. Z olbrzymim potencjałem dojrzewania, a już teraz znakomite-.

_DSC2770Rothenpfad to określenie trójkątnego siedliska zlokalizowanego nad linią kolejową przecinającą wzgórze. Jak wskazuje nazwa dominuje tutaj czerwony łupek. Riesling von Rothenpfad Grosses Gewächs 2014 (28 eur) ma ciepły, słodkawy nos z akcentami dojrzałych jabłek, mirabelek oraz kwiatów. W ustach świetna koncentracja, ale i mocny kwaskowy rys. Finisz miękki, zaokrąglony. Bardzo dobre+. Nazwą Falkenlay określa się część wzgórza leżącą na wprost od domu Buschów. Jeszcze dziś jastrzębie zakładają gniazda na stromych skałach zamykających parcelę z obu stron. Skały te ochraniają Falkenlay od wiatrów, zapewniając winogronom optymalne dojrzewanie. Niesamowite wrażenie zrobiły na nas poprzedniego dnia, gdy odwiedzaliśmy dom Buschów w ramach samego festiwalu Mythos Mosel. Praktycznie od rana padał obfity deszcz i akurat podczas robienia zdjęć usłyszeliśmy nagle huk i zobaczyliśmy kilka  głazów, które zapewne pod wpływem wody ukruszyły się i runęły w dół wzgórza. Riesling Falkenlay Grosses Gewächs 2014 (32 eur) jest bardziej ostry od poprzednika. Czujemy w nim więcej akcentów mineralnych i kamiennych, z ziołowym tłem. Znakomite-. Kolejna część wzgórza to Fahrlay. Dominują tu szare łupki, rosną stare krzewy, a pochodzące stąd owoce są zwykle nieco mniejsze. Riesling Fahrlay-Terassen Grosses Gewächs 2014 (35 eur) ma piękny mineralny, bardzo czysty zapach z maślanymi nutami w tle. Usta zbalansowane, poukładane, niesamowicie gęste. Znakomite+.

_DSC2754Rocznik 2011 nad Mozelą był niesamowicie ciepły, a zbierane winogrona były bardzo dojrzałe. To dlatego Riesling Falkenlay 1GG 2011 (32 eur) ma aż 14% alkoholu. Nos jest gęsty, maślany. Do tego czujemy herbatniki i jabłkową szarlotkę. Usta niemal jak marmolada, bardzo bogate, aż nadmiernie skoncentrowane, na granicy rozchwiania, ale utrzymane w ryzach. Dla fanów takich przypakowanych win. Bardzo dobre.

Z kolei 2013 był trudnym rokiem, wiele win powstało z nie do końca dojrzałych, mocno kwaskowych owoców. Na szczęście Buschowie są z niego zadowoleni, zwłaszcza biorąc pod uwagę jak wina zachowują się w butelkach. Próbowany przez nas Riesling Marienburg Grosses Gewächs 2013 pachnie słodkawo, dojrzałymi jabłkami. W ustach napięty, początkowo atakujący słodyczą, która przechodzi w ostry, kwaskowy finisz. Ten balans i wzajemne równoważenie przeciwieństw to prawdziwa klasa butelki. Znakomite.

Kolejną pozycją był Riesling von Grauen Schieffer 2010, pochodzący z rocznika, gdzie zarówno kwasowość jak i słodycz stały na wysokim poziomie, dając w efekcie dobry balans. Pachnie delikatnie kwiatową perfumą, ale i przeleżanymi jabłkami. W ustach z jednej strony wciąż wysoka kwasowość, z drugiej pojawiają się ciekawe niuanse orzechowe. Żywe, atrakcyjne wino, mające przed sobą wciąż kilka dobrych lat. Naszym zdaniem idealnie pasowałby do owoców morza. Znakomite+.

_DSC2792Riesling Falkenlay 2008 jest już niestety niedostępny w regularnej sprzedaży, ale pokazuje jak pięknie starzeją się te etykiety. W nosie z nutami wosku, miodu, akacji i kwiatów. Pełne ciało, z lekkim utlenieniem w finiszu, który dodaje winu dodatkowego wymiaru. Bardzo czysta, skalista kwasowość. Długo można by opowiadać, ale i tak wydaje się, że nie oddamy pełnego piękna tego Rieslinga. Arcydzieło-.

Przechodząc do win słodkich spróbowaliśmy świeżutkiego Rieslinga Marienburg Kabinett 2015 (9,80 eur). Butelkowane zaledwie kilka tygodni wcześniej, jeszcze nie do końca poukładało się w butelce. Na razie miało dużo tropikalnego owocu, leciutkie musowanie. Cukier i kwasowość zmierzają jeszcze w swoją stronę, nie są zintegrowane. Dajcie mu kilka miesięcy spokoju. Dobre+. W Rieslingu Merienburg Spätlese Goldkapsel 2014 (25 eur) początkowo doszukaliśmy się nut piwnicznych, dopiero po chwili nos się oczyszcza, pojawiają się akcenty miodu i brzoskwini. Usta świetne, bo cukier (choć ewidentnie jest go sporo), nie przytłacza dzięki dobrej kwasowości. Ciało jest bogate, gęste, ale i nie przesadzone. Bardzo dobre+. Riesling Auslese 2013 jest na razie za młody. Zapach schowany, w smaku bardzo bogate, choć na razie ściśnięte. Do odłożenia na półkę. Bardzo dobre+.

Przejście przez te piętnaście win pokazało nam ile twarzy może przyjmować Riesling. Mogliśmy obserwować jak zmienia się jego wyraz w zależności od rodzaju gleby, rocznika, poziomu cukru. Obserwowanie tej zmieniającej się palety na przykładzie win od znakomitego producenta była przyjemnością najwyższego stopnia. Jedna z lepszych (o ile nie najlepsza) z degustacji tego roku!