Cascina La Barbatella – mniej znana twarz Piemontu

By wtorek, Listopad 5, 2019 0 , ,

To żadne odkrycie, ale możemy powtarzać w kółko – kochamy piemonckie wina – absolutnie za wszystko (no może najmniej za cenę). Przyglądając się jednak krytycznie trójce najsłynniejszych lokalnych szczepów z tego regionu, czyli Nebbiolo, Dolcetto i Barberze, uświadomiliśmy sobie, iż zwykle najrzadziej sięgamy po tą ostatnią. Na szczęście dzięki degustacjom takich win jak Cascina La Barbatella, mamy mocne postanowienie, aby zmniejszyć te nierówności.


Piemoncka księżniczka

Jeszcze w latach 90-tych ubiegłego wieku Barbera była prawdziwą królową Piemontu odpowiadającą za ponad 50 tysięcy upraw. Wówczas wielu winiarzy (biorąc również pod uwagę jej wyjątkową plenność) widziało w niej konia pociągowego, eksportując do innych krajów hektolitry win z tego szczepu. Niestety, wiele z tych butelek to były proste wina, sprzedawane czasem po kilka euro, które poza charakterystyczną dla odmiany kwasowością, nie niosły w sobie nic więcej. Stąd też stopniowo Barbera zaczęła tracić na popularności, a do dzisiaj areał upraw spadł o więcej niż połowę. Jest jednak w Piemoncie kilka miejsc, które dla tej odmiany wydają się wręcz stworzone. Choć Barbera już dawno oddała pole Nebbiolo w okolicach Langhe i Roero, to na południe od Astii, w okolicach miasteczka Nizza Monferratto dalej znajdziemy jej niepodzielne księstwa. Sama Nizza została podniesiona do statutu DOCG 2014, wcześniej stanowiąc podstrefę w ramach szerszej apelacji Barbera d’Asti. Obejmuje swoim zasięgiem 250 hektarów winnic, na których dominuje wapienna gleba będąca pozostałościami osadów naniesionych przez morze, które przed wiekami zajmowało ten teren.

Barbatellastyle

To właśnie w Nizza DOCG zlokalizowana jest winiarnia Cascina La Barbatella. Powstała w 1980 roku i jako jedna z pierwszych posiadłości zaczęła butelkować wina pod nazwą właśnie „Nizza”. Już od początku mocno postanowiono skupić się na produkcji jakościowych win i niewielką 3-hektarową winnicę obsadzono głównie  Barberą, aby produkować ją w tradycyjnym stylu, bez nadmiernej koncentracji i zbyt mocnej beczkowej ekspresji. Gdy dodamy do tego zapadające w pamięć nazwy win i dopracowane etykiety, to mamy pojęcie o tym, co producent nazywa Barbatellastyle.

Spróbowane wina

Wina mieliśmy okazję spróbować podczas degustacji prowadzonej osobiście przez właściciela winiarni Lorenzo Perego i Tomasza Prange-Barczyńskiego, a testowaliśmy je do (co możemy zdradzić już teraz) świetnie dobranych potraw przygotowanych przez Sebastiana Wełpę, szefa kuchni restauracji alewino.

Producent poszukuje importera w Polsce.

Cascina La Barbatella „La Badessa”

Zaczęliśmy od wina musującego będącego kupażem Pinot Noir i Chardonnay. Grona są zazwyczaj zbierane pod koniec sierpnia, fermentacja zaczyna się w stalowych zbiornikach, ale kończy się w beczkach, gdzie wino dojrzewa przez co najmniej pół roku. Po dodaniu drożdży i drugiej fermentacji w butelkach, wino spędza dodatkowe 36 miesięcy na osadzie. Podobał się nam świetny balans pomiędzy akcentami owocowymi (jabłka, gruszki, cytryny), a nutami drożdży, chlebowej skórki, brioszki. Do tego w finiszu pojawia się również spora dawka mineralności przełamana migdałową goryczką. Bardzo dobre+ (91/100).

Cascina La Barbatella „Noè” Monferrato Bianco 2017

W tej etykiecie dominuje Cortese (70%), uzupełnione o Sauvignon Blanc. Pierwszy ze szczepów słynnie z dużej plenności, ale bardzo trudno uzyskać z niego sensowne wino, kluczem jest właśnie drastyczne ograniczenie wydajności. Część wina fermentuje w stali, część zaś w używanych baryłkach. Jest ładnie aromatyczne, pachnie grejpfrutem, czujemy również aromaty dymne, nieco wanilii. Na podniebieniu z delikatnie maślaną fakturą, ale też stalowym, mineralnym nerwem, który ładnie trzyma je w pionie. Znakomite- (92/100).

Do tego świetnie pasowało do tuńczyka z ryżową prażynką, marynowaną rzepą oraz hummusem z koprem włoskim.

Cascina La Barbatella „Non è” Monferrato Bianco 2017 

Tu na pierwszym miejscu znajdziemy 80% Chardonnay uzupełnionego o Sauvignon Blanc. Całość dojrzewa przez rok we francuskich baryłkach i dębowe nuty są rzeczywiście na pierwszym miejscu. Zaczyna się wanilią, pieczonymi jabłkami, roztopionym na patelni masłem. Również na podniebieniu beczki jest sporo, ale współgra z nią dobra kwasowość. Całość przyjemnie energetyczna, żywa i wciąż świeża. Użycie beczki jest naprawdę pierwszorzędne. Znakomite (93/100).

Wino podano z pstrągiem z ziołowymi gnocchi, sosem na bazie muli i warzywami w waniliowej marynacie. Ta ostatnia była strzałem w dziesiątkę, gdyż idealnie zagrała z akcentami beczkowymi w winie. Rewelacja!

Cascina La Barbatella „Ruanera” Monferrato Rosso 2016

Pierwszą czerwień Lorenzo określił jako codzienne wino rodziny. W kupażu dominuje Cabernet Sauvignon, którego uzupełnia 30% Barbery. Po fermentacji w stalowych zbiornikach, wino przez rok dojrzewało w dużych francuskich beczkach. Aromat jest mocny, pełen dojrzałych wiśni i śliwek, do których po chwili dołączają również cabernetowe porzeczki. Kwaskowe, z delikatnymi taninami, bardzo pijalne, choć rzeczywiście to takie niewymagające wino co codziennego obiadu. Dobre+ (88/100).

Do Ruanery i następnej pozycji zaserwowano bardzo intensywne grzybowe risotto. Pierwsze ze spróbowanych do niego win niestety nie podołało zadaniu, jego lekka struktura nie udźwignęła dania. Za to kolejne sprawiło się już znacznie lepiej.

Cascina La Barbatella „La Barbatella” Barbera d’Asti 2017

Ta butelka ma prezentować owocową esencję Barbery, stąd winifikacja odbywa się jedynie w stali. Lorenzo chce, aby wino było mocno owocowe, soczyste, kwaskowe i taki styl udało się mu osiągnąć. Mamy tu mocny owoc pod postacią kwaskowych wiśni z odrobiną czerwonych porzeczek. Potoczyste, pełne życia, nieprzekombinowane. Szczera Barbera bez beczkowego pudru. Bardzo dobre+ (91/100).

Cascina La Barbatella „La Vigna dell’Angelo” Nizza 2016

Dotarliśmy do wina oznaczonego apelacją Nizza DOCG. Do tej butelki wędrują najlepsze owoce Barbery z pojedynczej winnicy producenta, a wino dojrzewa przez 12-16 miesięcy we francuskich baryłkach o średnim stopniu wypalenia. Owoc jest bardziej skoncentrowany, lekko podsmażony, choć dalej obraca się wokół wiśni i śliwek, z dodatkiem konfiturowych truskawek. Na podniebieniu dymne, pieprzne, mocno ziołowe i z waniliowym posmakiem. W finiszu wychodzi też przyjemna mineralność. Jeszcze nie do końca poukładane, warto wstrzymać się z otwarciem 2-3 lata. Znakomite (93/100).

Oba ostatnie wina miały akompaniować długo pieczonemu szponderowi z chrzanowym musem, pieczoną czerwoną kapustą i marynowaną czerwoną cebulą. Barbera ze swoją kwasowością jest wprost wymarzonym winem do połączenia z tłustszymi kawałkami mięsa, znakomicie ożywiając takie dania. Tutaj też sprawdziła się fantastycznie.

Cascina La Barbatella „Sonvico” Monferrato Rosso 2014

Lorenzo opowiadał, że gdy na swojej winnicy po raz pierwszy nasadził Caberbeta Sauvignon, sąsiedzi przez dwa lata się do niego nie odzywali, uznając to za obrazę dla Barbery. Niezrażony tym jeździł na swoją parcelę i aby wspomóc rozwój młodych krzewów puszczał im muzykę Chopina (pamiętacie – byliśmy już kiedyś u podobnego winiarza). Wiadomo, że muzyka łagodzi obyczaje i wkrótce również sąsiedzi zapomnieli o niesnaskach. Pozostałością po tych czasach jest etykieta ostatniego ze spróbowanych win, które składa się po równo z Barbery i Caberneta. Pierwszy rok oba szczepy spędzają osobno we francuskich baryłkach, a po zmieszaniu kolejne 12 miesięcy dojrzewają już wspólnie. Wino jest mocne, pełne, lekko słodkawe od beczki. Pachnie wanilią, ziemią, ciemnymi śliwkami i politurą. Na szczęście kwaskowość Barbery daje o sobie znać w ustach, a całość domykają drapiące taniny. Pełne wino, które zdecydowanie potrzebuje jedzenia (choć dla nas jest nieco zbyt nasycone). Bardzo dobre+ (91/100).


To była naprawdę świetna degustacja, która odczarowała nam na nowo Barberę. Do tego wina od Cascina La Barbatelle w połączeniu z jedzeniem pokazały jak bardzo użyteczne kulinarnie są to butelki. W czasie kolejnej podróży do Piemontu będziemy musieli skręcić nieco z utartego szlaku i odwiedzić okolicę Nizzy.

P.S. Jeśli ktoś z Was drodzy importerzy byłby zainteresowany importem tych win, służymy pomocą w skontaktowaniu się z producentem.