Cascina delle Rose – odkrycie w Barbaresco

W tym roku naszą opowieść o wakacyjnych przygodach i odwiedzonych producentach postanowiliśmy spisać inaczej niż zwykle. Nie będzie to chronologiczna wycieczka, ale raczej teleportowanie się pomiędzy różnymi krajami, apelacjami i miejscami na mapie. Wszystko po to, aby nie zanudzić Was na przykład opisem czterech pod rząd odwiedzonych winiarzy z tego samego regionu. Dlatego po ostatnim poście na temat Weingut Horst Sauer dziś lądujemy w… Barbaresco.


Już nie młodszy brat

Przed długie lata nawet w prasie winiarskiej pokutowało porównanie, że Barbaresco to taki młodszy brat Barolo. Rzeczywiście, obie apelacje znajdują się w Piemoncie, w odległości kilkunastu kilometrów od siebie, co samo w sobie nasuwa chęć stawia ich obok siebie. Sprzyjał temu porównaniu również rozmiar obu apelacji, gdzie w Barbaresco obszar winnic to mniej więcej jedna trzecia tego, czym może poszczycić się Barolo, jak i krótszy wymagany czas dojrzewania tych win w beczce (9 miesięcy zamiast 18 miesięcy). Czy jednak takie stawianie sprawy nie jest dla Barbaresco nieco krzywdzący? Riccardo, który oprowadzał nas po swojej winiarni Cascina delle Rose, przedstawił nam to z zupełnie innej strony… Jego zdaniem, to dobrze, że Barolo jest na świeczniku. Dzięki temu oni w Barbaresco mogą w spokoju skupić się na swojej pracy, nie będąc ciągle pod medialną presją w oczekiwaniu na wyniki kolejnego rocznika. Ten plan realizują ze 100-procentowym sukcesem.

Przyznajemy, że do tej pory sami również traktowaliśmy Barbaresco nieco po macoszemu. Dlatego w te wakacje postanowiliśmy poświęcić tej apelacji więcej swojej uwagi i już teraz możemy Wam zdradzić, że jesteśmy bardzo pozytywnie nastrojeni jakością win, które mieliśmy okazję spróbować. Powstające tutaj Nebbiolo są zwykle lżejsze, subtelniejsze i bardziej owocowe od tych, które znajdziecie w Barolo. Ale skąd te różnice? Nim przejdziemy do tego, pozwólcie na krótki rys historyczny.

Barbaresco – historia 

Za datę urodzin Barbaresco uważa się rok 1894, w którym powstała, założona przez Domizio Cavazzę, lokalna spółdzielnia Cantina Sociale di Barbaresco. Wcześniej miejscowi winiarze najczęściej sprzedawali swoje winogrona bardziej już wtedy rozwiniętym producentom w Barolo. Niestety, zawirowania historyczne, które wkrótce dotknęły Włochy, a więc najpierw I wojna światowa, a później rządy Mussoliniego sprawiły, że w połowie lat 20-tych XIX wieku spółdzielnia została zamknięta, by odrodzić się dopiero w 1958 roku. Lata 60-te to okres nowego rozkwitu apelacji, głównie za sprawą dwóch producentów, którzy weszli do panteonu całego włoskiego winiarstwa – Angelo Gaji i Bruno Giacosy.

Podobnie jak w sąsiednim Barolo, lata 90-te ubiegłego wieku to znów okres wojny pomiędzy modernistami, a tradycjonalistami. Te opisywane już wielokrotnie zmagania sprowadzały się w dużym uproszczeniu do sporu o to, czy wino powinno być macerowane krócej, a potem trafiać do nowych, francuskich baryłek (tak chcieli moderniści), czy jednak przechodzić historycznie przyjętą, długą macerację i długie dojrzewanie w dużych, włoskich beczkach (to stanowisko tradycjonalistów). Dziś ten podział jest już mniej wyraźny, większość producentów używa różnej wielkości beczek, choć modernistyczny styl jest wciąż najbardziej widoczny wśród winiarzy z gminy Neive.

Kolejną datą, która mogła zachwiać posadami apelacji był 1999 rok, gdy Angelo Gaja, będący już wówczas absolutną gwiazdą włoskiego winiarstwa, zdecydował się zdeklasować swoje czołowe etykiety powstające z pojedynczych winnic z apelacji Barbaresco DOCG, do znacznie mniej prestiżowej Langhe Nebbiolo DOC. U podstaw tej decyzji leżała chęć dodania do win odrobiny odmiany Barbera, która w jego zamyśle miała zmiękczyć szorstki charakter Nebbiolo, a co było (i wciąż jest) zakazane w ramach apelacji Barbaresco. Wielu winiarzy obawiało się, że takie działanie obniży prestiż Barbaresco i jej rozpoznawalność na międzynarodowych rynkach, ale na szczęście wyszło ono z tego obronną ręką.

Barbaresco – geografia i klimat 

Miasteczko Barbaresco położone jest w odległości kilku kilometrów od północno-wschodnich przedmieść Alby, 60 kilometrów na południe od stolicy Piemontu, Turynu. Obszar apelacji obejmuje zasadniczo trzy gminy – Barbaresco (od której apelacja wzięła nazwę), Treiso i Neive, a także małą cześć gminy Alba. Łącznie znajdziemy tu ok. 680 hektarów winnic, z których powstaje średnio 4,5 miliona butelek rocznie.

Apelacja rozłożona na wzgórzach leżących stosunkowo blisko rzeki Tanaro, która ma większy wpływ na miejscowy klimat niż dzieje się to w Barolo. Stąd jest tu zwykle nieco cieplej, a różnice temperatur między dniem a nocą nie są tak wysokie. Dlatego winogrona w Barbaresco dojrzewają zwykle szybciej niż ma to miejsce w Barolo. W przeciwieństwie również do swojej bliźniaczej apelacji, winnice są tu rozłożone wzdłuż w zasadzie wzdłuż jednego grzbietu biegnącego z północy na południe (Treiso – Barbaresco – Neive), od którego odchodzą mniejsze wzniesienia (Riccardo porównał to do kręgosłupu ryby od którego odchodzą mniejsze ości), gdy w Barolo takich grzbietów można wyróżnić kilka. Sprawia to też, że miejscowy klimat jest bardziej jednorodny, a różnice pomiędzy poszczególnymi gminami niezbyt znaczne.

Cascina delle Rose – od mody do win

Nim w 1985 roku Giovanna Rizzolio wróciła w rodzinne strony, aby zająć się winiarstwem, pracowała przez wiele lat w branży modowej. Historia samej rodzinnej posiadłości jest jednak jeszcze starsza, bo jej babcia zabutelkowała pierwsze Barbaresco już w 1952 roku (wówczas większość miejscowych winiarzy wciąż sprzedawała swoje owoce, nie produkując z nich wina). Do dzisiaj winnica jest niewielka, bo rodzina posiada zaledwie 4,5 hektarów winnic, dodatkowe 0,5 hektara wydzierżawiać. Stopniowo stery biznesu przejmują bracia Davide i Riccardo, z których ten pierwszy odpowiada za winnice i winiarnię, a drugi za kwestie administracyjne, sprzedaż i marketing.

Od początku ideą Giovanny była produkcja wina w zgodzie z naturą. Stąd zamiast środków chemicznych dużą wagę przywiązywano do odpowiedniej dbałości o winorośle i selekcję owoców. Obecnie rodzina zastanawia się, czy nie wystąpić o certyfikację organiczną, choć Riccardo śmiał się, że nie zamierza w tym uczestniczyć. Jego zdaniem certyfikat nie jest im niepotrzebny, bo i tak w ten sposób działają, a poza niepotrzebną papierologią nie chciałby, aby fakt posiadania takiego „papierka” przesłonił jakość win, która powinna się bronić i bez niego. Również w piwnicy starają się nie ingerować zbytnio w procesy winifikacji. Zdaniem Riccardo mają diamenty (winogrona), które nie wymagają dodatkowej pracy, czy poprawiania, wystarczy je delikatnie przetrzeć, aby usunąć jakieś powierzchowne zabrudzenia.

W piwnicy używane są beczki o wielkości 10-20 hektolitrów, zrobione ze slawońskiego dębu, bez wypalania w środku. Mają służyć jedynie do mikrooksydacji, bez dodawania winu jakiś ekstra aromatów, czy smaków. Jako ciekawostkę Riccardo pokazał nam zaledwie jedną małą baryłkę, pożyczoną notabene od Sylvii Altare. Jak powiedział, jeśli mają już testować jej używanie, to chciał ją mieć od zaufanej osoby, co do której ma pewność, że wcześniej umiała się z nią obchodzić i trafiało do niej odpowiedniej jakości wino.

Spróbowane wina

Cascina delle Rose Dolcetto d’Alba Elizabeth 2018

Zaczęliśmy jak to zwykle bywa w Piemoncie od Dolcetto, a więc najlżejszej z wielkiej miejscowej trójki odmian (Dolcetto, Barbera, Nebbiolo). Niestety, sukces tego ostatniego szczepu sprawia, że wielu producentów decyduje się na wykarczowanie Dolcetto, aby zrobić miejsca na zapewniające większe zyski Nebbiolo. O ile z ekonomicznego punktu widzenia ten ruch nas absolutnie nie dziwi, to nasze serca krwawią za każdym razem, gdy o tym słyszymy. Na szczęście Riccardo potwierdził, że w ich planach nie ma takich działań. Tu mieliśmy do czynienia z archetypowym przykładem tej odmiany. Zaczyna się wiśniami i truskawkami, przechodzi płynnie w ładną kwasowość i delikatne akcenty leśne, a finiszuje z delikatną migdałową goryczką i żywym garbnikiem. Świeżutkie, że świetną owocowością, radosne, ale i harmonijne. Dzięki niskiemu alkoholowi (12,5%) i po schłodzeniu, jest to wino, które świetnie sprawdzi się nawet w bardzo ciepłe dni. Idealne wino do deski zimnych wędlin, makaronu w pomidorowym sosie czy pizzy. Bardzo dobre+ (91/100).

Cascina delle Rose Langhe Nebbiolo Elizabeth 2018

Rodzina rozpoczęła butelkowanie tego wina w 2004 roku, kierując do niego młodsze krzewy z cru Tre Stelle, aby pokazać czystą, owocową ekspresję odmiany dojrzewającą jedynie w stalowych zbiornikach. Pachnie pięknym truskawkowym owocem z dodatkiem akcentów kwiatowych (charakterystyczne dla szczepu fiołki). Na języku czereśniowe, są też nuty pestki i roztartej w dłoniach ziemi. Nie brakuje również tej kwasowości z której słynie Nebbiolo (choć mamy do czynienia z gorącym rocznikiem) i aksamitnych tanin. Całość fantastycznie pijalna i radosna. Znakomite- (92/100).

Cascina delle Rose Barbera d’Alba Superiore Donna Elena 2016

Ponownie sięgamy po wino z gron z parceli Tre Stelle. Barbera to kolejna z typowych dla Piemontu odmian, której cechą charakterystyczną jest wysoka kwasowość w połączeniu z praktycznie brakiem tanin. Fermentacja odbywa się w stalowych zbiornikach, a następnie wino dojrzewa przez około 20 miesięcy w dużych beczkach. Spróbowaliśmy je świeżo po zabutelkowaniu, więc na pewno potrzebuje jeszcze więcej czasu na spokojne ułożenie się. W aromacie bardzo intensywne, z nutami dojrzałych wiśni, czereśni, jeżyn, ale też liści laurowych oraz ziela angielskiego. Usta mocne, dobrze zbudowane, z delikatnym dotknięciem beczki (wanilia, tytoń), kwaskowe. Spróbowalibyśmy je do esencjonalnego wieprzowego gulaszu. Znakomite (93/100).

Cascina delle Rose Tre Stelle Barbaresco 2016

Mieliśmy okazję przetestować oba z produkowanych przez rodzinę Barbaresco, z których każde pochodzi z osobnego cru. Winorośle używane do pierwszego rosną na szczycie wzgórza Tre Stelle, gdzie znajdziemy południowo-zachodnią i zachodnią ekspozycję. Po trwającej mniej więcej 2 tygodnie maceracji wino wędruje do dużych beczek, gdzie dojrzewa przez 12-15 miesięcy. Ma piękny nos w którym mieszają się dojrzałe owoce – wiśnia, żurawina, truskawka, przy akompaniamencie nut leśnych, fiołków, jeżyn i ziemi. Bardzo eleganckie, ale też świetnie żywe, energiczne, z radosnym owocem, ale podbudowanym też wyrazistymi taninami. Już teraz dające wiele radości, a ten klasyczny, świetny rocznik ma olbrzymi potencjał dojrzewania. Arcydzieło (96/100).

Cascina delle Rose Rio Sordo Barbaresco 2016

Winnica Rio Sordo uchodzi za jedno z najlepszych cru w Barbaresco, charakteryzującym się glebą opartą o zbity, niebieskawy margiel. W porównaniu do poprzednika to wino również nieco dłużej (do 20 miesięcy), dojrzewa w beczkach. Już aromat jest bardziej nasycony, owoce wchodzą w delikatnie konfiturową, podsuszaną tonację. Obok żurawin i truskawek jest też więcej nut ziołowych, dymnych i ziemistych. Układa się w pięknych warstwach na języku, najpierw idzie mocna kwasowość, potem mocna, zdecydowana owocowość, a na końcu wypełniające całe usta taniny. Piękne wino, ale też złapane na początku swojej drogi. W posmaku pozostaje śliczne, przejmujące żurawinowe doznanie. Arcydzieło (96/100).


To była świetna wizyta nie tylko ze względu na spróbowane wino. Riccardo w ciągu tych dwóch godzin zrobił nam świetny mini-wykład o Barbaresco, porządkując wcześniej posiadaną wiedzę i oczywiście przekazując wiele ciekawostek i dodatkowych informacji. Cascina delle Rose to niewielka perełka w Barbaresco i adres, który zdecydowanie warto dodać do swojej listy planowanych odwiedzin.