Capanna – podróż w czasie

Gdy w 1967 roku Giuseppe Cencioni wraz z kilkoma towarzyszami zakładał w Montalcino lokalne konsorcjum, czyli stowarzyszenie winiarzy mające dbać o jakość win produkowanych w okolicach Brunello, zapewne nie spodziewali się jaki sukces stanie się ich udziałem. A przecież dziś Brunello di Montalcino jest jednym tchem wymieniane wśród najważniejszych włoskich win.


Na straży tradycji

W ślad za rozwojem apelacji, samo Brunello di Montalcino zaczęło być produkowane przez coraz więcej winiarzy i (co w zasadzie normalne) pojawiały się różne pomysły, w którą stronę powinien ewoluować miejscowy styl. Część producentów, zwłaszcza tych większych, z międzynarodowym kapitałem, zaczęło lobbować nad dopuszczeniem do kupażu odmian międzynarodowych (zgodnie z regułami Brunello powinno powstawać w 100% z Sangiovese). Apogeum tej tendencji była słynna afera Brunellopoli czy Brunellogate, gdy okazało się, że rzeczywiście takie niedopuszczalne dodatki są stosowane i kilku winiarzy musiało się z tego mocno tłumaczyć. Drugą tendencją było starzenie wina w małych baryłkach, najczęściej z nowego francuskiego dębu, aby ułagodzić nieco kwasowość i garbniki Sangiovese, i wyprodukować wino nadające się szybciej do picia. Tak narodził się tzw. nowoczesny styl Brunello. Od początku rodzina Cencioni była natomiast jednym z najbardziej konsekwentnych obrońców podejścia tradycyjnego, hołdując długiemu dojrzewaniu wina w dużych, używanych beczkach ze slawońskiego dębu.

Geografia apelacji

Zlokalizowane jakieś 40 kilometrów na południe od Sienny Montalcino to typowe, położone na wzgórzu toskańskie miasteczko, jakich wiele w okolicach. Pozostałości dawnego zamku, kilka kościołów, niewielkie placyki, wąskie uliczki, urokliwe restauracje i kawiarnie sprawiają, że z przyjemnością można spędzić tutaj kilka godzin na leniwym spacerze. Apelacja rozciąga się wokół miasteczka na kształt niemal regularnego kwadratu o boku długości około 15 kilometrów. Im dalej na południe, tym robi się cieplej i bardziej sucho, a różnice w terroir są na tyle znaczące, że od kilku lat postuluje się podzielenie Montalcino na kilka osobnych podstref. Capanna posiada winnice zaraz na północ od samego miasteczka, w podstrefie Montosoli, którą wielu uważa za najlepsze cru apelacji. Ponownie, w przeciwieństwie do wielu winiarzy, rodzina Cencioni nie wytwarza Brunello z pojedynczych winnic, skupiając się po prostu na tradycyjnym kupażu różnych winnic i siedlisk, z których powstaje jedno Brunello di Montalcino. Jedynie w najlepszych latach decydują się na produkcję dłużej dojrzewającej w beczkach Riservy.

Sięgając wstecz

Capannę do Polski sprowadza od 2o lat Vinoteka 13. Na zaproszenie importera wzięliśmy udział w kolacji degustacyjnej, gdzie kilka roczników wina spróbowaliśmy w towarzystwie potraw przygotowanych przez Rabie Abed Alsalama szefa kuchni restauracji Concept 13.

Capanna Rosso di Montalcino 2017 (85 zł)

W przypadku tego bardziej codziennego wina z Montalcino, nazywanego czasem młodszym bratem Brunello, fermentacja za skórkami trwa około 20 miesięcy, a następnie wino dojrzewa przez 6-10 miesięcy w dużych beczkach. Zapach jest mocny, stanowczy, owocowy. Za to na podniebieniu wino jeszcze młodziutkie, zasznurowane, dopiero po chwili oddaje nam nieco nut węgla, ziemi, żurawiny, dojrzałych wiśni i śliwek, a nawet jeżyn. Ładnie kwaskowe, z dobrymi taninami, soczyste. Bardzo dobre+ (91/100).

Capanna Rosso di Montalcino 2016 (85 zł)

Ten rocznik jest zupełnie inny od poprzednika. Nie tak ekspresyjny, bardziej stonowany i elegantszy. Owocowość ma już zupełnie inne oblicze. Zamiast ciemnych owoców, są tu czerwone – maliny, truskawki i czereśnie. Ładnie układa się na podniebieniu, wypełniając usta kwaskowym posmakiem i kończąc się mocno zarysowanymi garbnikami. Znakomite- (92/100).

Capanna Brunello di Montalcino 2014 (235 zł)

Ten rocznik był w Montalcino bardzo trudny, chłodny i deszczowy. W efekcie zbiory były o połowę niższe, niż w najlepszych latach. Rodzina musiała więc zmienić podejście i zamiast osobnego winifikowania każdej parceli oraz kupażowania wina już po fermentacji, by w pełni wypełnić stalowe zbiorniki musiano wcześniej „połączyć” sok z owoców z różnych działek. Butelka pokazuje jednak, że w rękach dobrego winiarza nawet problematyczny rocznik może dać świetne wina. Jest ono fantastycznie owoce, nasycone akcentami dojrzałych czereśni, malin i ciemnych wiśni, do których dołączają akcenty ziołowe, liść laurowy. Na podniebieniu pięknie zbudowane i złożone, z fantastycznym owocowym momentem i długim, tanicznym finiszem. Do wina zaserwowano nam fois gras z jeżynowym sosem i jednak kwasowość jeżyn pokonała nawet tak słynący z niej szczep, jak Sangiovese. Znakomite+ (94/100).

Capanna Brunello di Montalcino 2013 (235 zł)

Ciekawie było porównać ze sobą tak dwa różne roczniki, bo 2013 był znów bardzo suchy i ciepły. Samo wino jest zaś znacznie bardziej kompleksowe, wszystko się w nim zazębia, tworząc pełną, piękną całość. Bardzo wiśniowe i śliwkowe, z mineralnym posmakiem i ładnymi, delikatnie wysuszającymi taninami. Żywe, świeże i mające przed sobą świetną przyszłość. Już teraz świetne, ale nie warto się spieszyć z otwieraniem butelki. Arcydzieło- (95/100).

Capanna Brunello di Montalcino Riserva 2013 (385 zł za butelkę 0,75 litra, próbowaliśmy z butelki magnum)

Do tej etykiety używane są grona z krzewów mających co najmniej 25 lat, dojrzewanie w beczkach trwa 48 miesięcy, a później wino odpoczywa dodatkowe 15 miesięcy w butelkach. Owoc jest tutaj jeszcze mocniejszy (choć po poprzednim winie trudno uwierzyć, że koncentracja mogłaby wspiąć się na wyższy poziom), idący w kierunku jeżyn, dojrzałych malin, słodkich truskawek oraz wiśni. Przepięknie ułożone, nasycone, wspaniałe, pełne ale też wciąż mocno kwaskowe, bez cienia przesady. Do podanego do obu win klasy Riserva delikatnego makaronu z nadzieniem z jagnięciny i szałwii pasowało obłędnie.  Arcydzieło (96/100).

Capanna Brunello di Montalcino Riserva 2012 (385 zł)

Cofamy się dalej wstecz do kolejnego gorącego roku 2012. Tu mieliśmy więcej dojrzałości, a owocowy rys był mocniejszy, nawet lekko konfiturowy. Dochodzą również nuty skórzane i mnóstwo ziół, głównie mięty, a to wszystko rozrysowane na mocno mineralnym, stalowym tle. Jednak trochę mniej przestrzenne i zniuansowane niż 2013. Znakomite+ (94/100).

Capanna Brunello di Montalcino Riserva 2007 (próbowane z 3-litrowej butelki)

Podczas degustacji mieliśmy szczęście do ciepłych roczników, bo do takich zalicza się również 2007. Nie był on pupilkiem wśród krytyków, ale butelka o wielkości podwójnego magnum przysłużyła się jego dojrzewaniu. Zaczyna się nutami mięty, ziela angielskiego, skóry i liścia laurowego. W ustach już ewoluowane, mocno ziemiste i skórzane, ale z dalej żywymi, drapiącymi taninami, które bardzo długo pozostają na języku. Chciałoby się mocniejszego uderzenia owocu, który tutaj raczej przemyka na drugim planie, ale też całość jest świetnie poukładana, balsamiczna i zapewne nie powiedziała ostatniego słowa. Spróbowaliśmy do niej policzka wołowego w esencjonalnym sosie, który zgodził się z winem idealnie. Arcydzieło- (95/100).

Capanna Brunello di Montalcino 1999 (1115 zł za butelkę o pojemności 3 litry)

Gdy wydawało się, że to już koniec wieczoru, Kasia Kordas przygotowała jeszcze jedną niespodziankę i otworzyła wino 20-letnie, które ponownie spróbowaliśmy z butelki o rozmiarze podwójnego magnum. Wino jest pięknie ewoluowane, z nutami skórzanymi, rosołu na kościach, liścia laurowego, grzybów, piwnicy, kakao, suszonych śliwek, fig. Dalej żywe, soczyste, pieprzno-przyprawowe, kończące się drapiącymi podniebienie taninami. Ma się wrażenie, że jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa. Arcydzieło (96/100).


To był po prostu przecudny wieczór. Rzadko trafia się okazja, aby jednego dnia spróbować tak pięknej selekcji Brunello. Te wina nie były krzykliwe, raczej spokojnie roztaczały przed nami swoją wizję, klasową, elegancką i dostojną. To się nazywa dobry, tradycyjny styl.