Canonica, czyli inna perełka z Barolo

By wtorek, 29 sierpnia, 2017 0 , , ,

Są w Barolo tacy producenci, których nazwa wywołuje szybsze bicia serca u każdego miłośnika win z tej apelacji i to na całym świecie. Chcąc poznać charakter pochodzących stąd win, nie wypada nie znać stylu tych winiarzy. Dlatego odwiedzając nasz ukochany włoski region, kierujemy się do takich sław jak Cavallotto, Elio Altare, Massolino czy Paolo Scavino. Jednak poza tymi gwiazdami, w Barolo są też mali, lokalni producenci, których wina może nie tak okrzyczane, może mniej znane, ale śmiało mogą stawać w szranki z potęgami. Dziś przybliżymy Wam właśnie jednego z takich przedstawicieli, których wizytę w maju poleciła nam Maja Jędrzejczak, Polka-Sommeliere mieszkająca w La Morra i pracująca m.in. z Tizianą Settimo.

Giovanni Canonica przyjął nas z żoną w swoim domu w centrum miasteczka Barolo. Opowiadał o swoich winach trochę po włosku, dopowiadając co nieco po angielsku. Wydał się nam niezwykle skromny, nieco zaskoczony, że w ogóle trafiliśmy do jego drzwi i chcemy spróbować jego win. Łącznie posiada niecałe 2 hektary winnic, z tego większą część na wzgórzu Paigallo, górującym nad samym miasteczkiem Barolo. Do tego posiada niewielką parcelę na północnym-wschodzie apelacji w Grinzane Cavour. Produkuje z nich dwie etykiety Barolo oraz prostsze Langhe Nebbiolo.

Na swoich winnicach Giovanni nie używa żadnych środków chemicznych, a winifikacja prowadzona jest również w bardzo tradycyjny sposób. Sam przycina winorośle, co jak mówi bardzo go relaksuje. Sok z winogron wyciskany jest ręczną prasą, maceracja trwa nawet powyżej 30 dni , a fermentacja odbywa się za sprawą naturalnych droższy. Dojrzewanie zachodzi najpierw w cementowym zbiorniku, a potem w dużych beczkach. Z tą cementową kadzią wiąże się ciekawa historia. Jak opowiada Giovanni kiedyś dziwiono się, że używa takiej tradycyjnej metody, a teraz (gdy sporo winiarzy rezygnuje ze stalowych zbiorników na rzecz cementu), niektórzy wskazywali mu jaki to jest nowoczesny.

Giovanni Canonica Barolo 2013 zostało zabutelkowane w marcu, ale jeszcze nie trafiło do sprzedaży. Początkowo czuć nieco alkoholu, ale po chwili zapach się oczyszcza i pojawiają się przepięknie, rozłożyste nuty truskawek, kwiatów, ziół i skóry. Na języku jest kwaskowe, bardzo świeże, że świetną owocowością. Taniny są mocne, ale przy tym eleganckie, dobrej jakości. Całość nieco rustykalna, ale przy tym autentyczna. Jednak warto dać tej butelce jeszcze co najmniej 5 lat na rozwinięcie pełnej klasy. Bardzo dobre-. Jeszcze lepsze jest Giovanni Canonica Barolo Paigollo 2013. W tej pozycji owocowość jest bardziej skoncentrowana, lekko likierowa, słodsza i mocniejsza. Usta za to bardzo świeże, z mocną kwasowością, zwieńczone potężnymi taninami. Świetnie układa się na podniebieniu, wypełniając jego każdy zakamarek. Ponownie jak w przypadku poprzednika warto na razie odłożyć je na półkę, szkoda otwierać je już teraz. Bardzo dobre+.

Gdyby nie Maja, pewnie w życiu nie trafilibyśmy do Giovanniego i nie spróbowalibyśmy jego win. To tylko pokazuje, że nawet w tak słynnych miasteczkach jak Barolo, naszpikowanych wielkimi winiarskimi gwiazdami wciąż można znaleźć adresy, które może nie błyszczą światłem tak oczywistym, ale jak perły, czekają na morskich odmętach na wyłowienie i pokazanie światu.