Burgundzkie Pinoty z oferty Boutique Konesera

By wtorek, Marzec 13, 2018 0 , ,
Ile powinno kosztować wino? Można powiedzieć, że tyle ile gotowi są za nie zapłacić konsumenci. Prawa wolnego rynku rządzą też winnym światem, co niestety odbija się na stałym wzroście cen wielu znanych marek. Problem ten (wywołany w ostatnich latach głównie presją mieszkańców Chin) dotknął już Bordeaux i Burgundię, a powoli staje się widoczny też w Barolo. W przypadku wspomnianej Burgundii dodatkowym problem są niewielkie ilości w jakich produkowane są czołowe wina (wiele najlepszych cru ma ledwie kilka hektarów powierzchni) i problemy klimatyczne (przymrozki i burze to w wielu apelacjach duży problem). Stąd też wykształcił się tam swoisty sposób alokowania przez producentów win w konkretnych krajach. Wszystko to sprawia, że trudno jest dostać butelkę dobrego Burgunda w cenie nie rujnującej portfela.

Na szczęście dla fanów tych win są w Polsce miejsca, dzięki którym ich apetyt może zostać zaspokojony, a ceny dopasowane są do różnych możliwości finansowych rodaków. Przykładem jest choćby Boutique Konesera, sklep prowadzony przez Piotr Klimczyka w Galerii Północnej na Tarchominie . Piotr od lat słynie z wyszukiwania wśród win z Francji prawdziwych perełek, a podczas zorganizowanej w grudniu degustacji zaprezentował osiem Pinot Noir z wyższych rejestrów cenowych.

Gdy mówimy o burgundzkich Pinotach, to swoją uwagę kierujemy ku leżącemu na południu od Dijon obszarowi Côte de Nuits. To tutaj, w gminach Gevrey-Chambertin, Vosne-Romanee czy choćby Vougeot powstają najwspanialsze na świecie wina z tej odmiany. Jadąc jeszcze dalej na południe znajdziemy się w Côte de Beaune, który słynie głównie z Chardonnay, choć w Pommard czy Santenay znajdziemy również klasowe czerwone wina. W kolejnym regionie Côte Chalonnaise, szukając Pinot Noir należy zwrócić uwagę zwłaszcza na pozycje z Mercurey oraz Givry.

Hautes Cotes de Nuits to jedna z apelacji regionalnych, która została utworzona w 1961 roku i grupuje parcele leżące (jak sama nazwa wskazuje) na wyższych stokach. Sprawia to, że w chłodniejszych latach winogrona mają problemy z osiągnięciem optymalnej dojrzałości, co jest szczególnie istotne w przypadku tak kapryśnej odmiany jak Pinot Noir. Mongeard-Mugneret Haut Cotes des Nuits ‚Les Dames Huguettes’ 2014 (147 zł) pachnie wiśniami i leśną ściółką. W ustach pierwsze skrzypce gra potężna (wręcz nadmiernie intensywna) kwasowość. Całość jest przez to rozchwiana, rustykalna, czy wręcz chłopska. Dopiero po dłuższej chwili się układa i pojawiają się również akcenty przypraw i jesiennych, suchych liści. Dobre+ (86/100).

Kolejna butelka pochodziła ze wspomnianej już gminy Gevrey-Chambertin, największej pod względem upraw w Côte de Nuits. Tutejsze wina są zwykle mocniejsze, zarówno w kolorze jak i aromatach, od tych z Vosne-Romanée czy Chambolle-Musigny. François Trapet Gevrey-Chambertin ‚Les Crougeots’ 2012 (249 zł) pochodzi z trudnego dla winiarzy rocznika, pełnego gwałtownych zmian pogody. W porównaniu do poprzedniej pozycji powstało wino ułożone, z nutami dojrzałych wiśni, dymu i dębowej kory. Na podniebieniu soczyste, szeroką strugą rozlewające się po języku, opowiada o sobie spokojnie, powoli, bez epatowania nadmierną owocowością. W finiszu pojawiają się silne, choć już ugładzone przez wiek taniny. Po kilku minutach otwiera się w kierunku żurawiny i leśnego poszycia. Bardzo dobre+ (90/100).

Nuits-Saint-Georges to sporej wielkości miasteczko, od którego nazwę wziął cały region. Winnice znajdują się po jego obu stronach, przy czym te leżące bardziej na północ dają wina o ładnej owocowości, umiejscowione zaś na południe, butelki idące w akcenty ziemiste. Znajdziemy tu aż 27 winnic oznaczonych jako premier cru i to właśnie z jednej z nich (leżącej prawie na 300 metrach, na południe od miasteczka, u wylotu niewielkiej doliny zbierającej chłodniejsze masy powietrza) powstaje Machard de Gramont Nuits-Saint-Georges 1er cru ‚Les Poulettes’ 2014 (257 zł). Wciąż dużo w nim nut beczkowych pod postacią wędzonego boczku, a owocowość jest dość likierowa (ciemne wiśnie i truskawki). Również w ustach zawoalowane, owoc schowany jest za nutami umami, rosołu, kiszonki. Tajemnicze, dość trudne, ale przy tym zachęcające, aby skupić się nad kieliszkiem i dać mu szansę. Bardzo dobre+ (91/100).

Leżąca niemal na samym północnym krańcu Côte de Nuits gmina Fixin słynie z mocno zbudowanych Pinotów w stylu przypominającym Gevrey-Chambertin. Jak wskazuje nazwa wina, Joliet Fixin 1er cru ‚Clos de la Periere’ Monopole 2013 (290 zł) pochodzi z cru, które w całości znajduje się w rękach pojedynczego producenta. Zaraz po nalaniu do kieliszka pachnie kiszonką, czy wręcz stajnią. Dopiero po po przewietrzeniu zaczynają się pojawiać nuty kwaskowych wiśni. Pełne paradoksów, bo w smaku z jednej strony smoliste i leśne, ale z drugiej z zielonkawą owocowością. Ostatecznie układa się po kilku minutach, zmierzając w stronę porzeczek zanurzonych w dymie z jesiennego ogniska. Wtedy też owocowość pokazuje piękne, zrównoważone oblicze. Znakomite- (92/100).

Wraz z kolejnym winem przenieśliśmy się do Côte de Beaune do apelacji Santenay. Tutejsza marglowa gleba odpowiada za Pinoty, który często są rustykalne, ale też łatwiejsze w odbiorze od wielu innych czerwonych win z Burgundii. Jessiaume Santenay ‚Clos du Clos Genet’ 2013 (157 zł) w porównaniu do swoich kuzynów z Côte de Nuits jest bardziej prostolinijne, epatuje świeżym, wiśniowym owocem. Może brak mu nieco złożoności, ale w sumie ma wszystko, czego można by oczekiwać – kwasowość, soczystość i klasową owocowość. Bardzo dobre+ (90/100).

Savigny-lès-Beaune to kolejna z gmin w Côte de Beaune, która bardziej niż z Chardonnay słynie z win czerwonych. Tutejsze Pinot Noir nie są tak dobre jak choćby wina z Pommard, ale wyróżniają się dobrą relacją jakości do ceny. Philippe Girard Savigny-lès-Beaune Vieilles Vignes 2014 (147 zł) jest ziołowo-zielone, z dominującymi nutami mięty, liści, igliwia i pieprzu. Dopiero na drugim planie znajdziemy soczyste, kwaskowe wiśnie. W porównaniu do poprzednika szczuplejsze, lżejsze, ale i mocniej kwaskowe. Bez głębi, ale nadrabia radosnym charakterem. Bardzo dobre (88/100).

Wspominaliśmy już o winach z Pommard. Walczą one o pierwsze miejsce wśród miejscowych Pinotów z pozycjami z gminy Volnay. Zwykle są mocne, jak na odmianę dość taniczne, zaś za młodu bywają nieprzystępne. Również w przypadku Michelle Philipon Pommard 2015 (190 zł) warto dać mu więcej czasu. Dzisiaj wsilne tanin przesłaniają nuty owocowe. Trochę lepiej jest w nosie, gdzie wino jest pieprzne, ziemiste i porzeczkowe. Drzemie w nim potencjał, ale pokaże się on za jakieś 3-4 lata. Bardzo dobre (88/100).

Ostatnie wino okazało się przedstawicielem Mercurey z Côte Chalonnaise. Winorośle uprawia się tu na ponad 650 hektarach, co sprawia, że jest to największa gminna apelacja w regionie. Jest ona również najbardziej ceniona, głównie dzięki maksymalnej dozwolonej wydajności na poziomie tej z Côte de Beaune (mimo, że w Côte Chalonnaise jest cieplej i zbiory mogłyby być bardziej obfite). Jennin-Naltet Mercurey 1er cru ‚Clos des Grans Voyens’ 2014 (159 zł) jest w nosie intensywne, pełne wiśniowo-porzeczkowej owocowości. Na podniebieniu skórzane, ale i ze sporą dawką soczystej kwasowości. Łatwe w odbiorze, przyjemnie skomponowane, dające sporo nieskrepowanej radości. Bardzo dobre (89/100).

Degustując burgundzkie Pinoty, wśród których znajdziecie bezsprzecznie wina wybitne, zastanawiamy się czy ich ceny nie oderwały się od zawartości butelek? Na to pytanie nie ma łatwej odpowiedzi i każdy z Was musi je rozstrzygnąć we własnym zakresie.