Burgenland (Kollwentz i Krutzler) – migawki z VieVinum #5

By piątek, Październik 26, 2018 0 , , , ,
Po dłuższej przerwie wracamy do opowieści o naszej wizycie w Wiedniu na VieVinum. Wiemy, że minęło już niemal pół roku od czasu, gdy tam się pojawiliśmy i możecie mieć już dość austriackiego winiarstwa, ale nie możemy Wam nie opowiedzieć o ostatnich kilku producentach. Dlaczego wytrzymajcie jeszcze jakieś dwa (no góra trzy) posty.

Dziś krótko i na temat o parze czołowych winiarzy z Burgenlandu. Zdajemy sobie sprawę, że ten bardzo duży region został przez nas potraktowany nieco po macoszemu, ale obiecaliśmy sobie skupić się na nim mocniej następnym razem. Na swoje usprawiedliwienie dodamy tylko, że winiarze z Burgenlandu wystawiali się na jednej olbrzymiej i niestety pozbawionej klimatyzacji sali. Gdy za oknami temperatura przekraczała 30 stopni, próbowanie w takich warunkach tęgich, czerwonych win (z jakich w większości słynie region) było naprawdę sporym wyzwaniem. Dlatego z premedytację ograniczyliśmy się do dosłownie kilku stolików.


Weingut Kollwentz

Rodzina Kollwentz gospodaruje na zboczach Leithabergu leżących na północny-zachód od Jeziora Nezyderskiego. Te niewysokie, wapienne wzniesienia wystawione są na działanie ciepłych mas powietrza znad jeziora i dalej znad Kotliny Panońskiej. W okolicach świetnie udają się Chardonnay, ale i tak uwielbiane przez nas Blaufränkische. Młody i charyzmatyczny Andi Kollwentz posiada 25 hektarów winnic i ma niemal obsesję na precyzyjnym odwzorowaniu terroir, stąd produkuje prawie wyłącznie wina z pojedynczych parceli.

Pierwszym ze spróbowanych win był pochodzący akurat z różnych siedlisk Kollwentz Chardonnay Leithkalk 2017. Nazwa nawiązuje do wspomnianej już, charakterystycznej dla regionu wapiennej gleby. Ta pozycja przez 6 miesięcy dojrzewa na osadzie w dużych austriackich beczkach. Pachnie gruszkami i słodkimi jabłkami. Jest świeże, kwaskowe, ale nie pozbawione poważnej materii. Eleganckie, elastyczne, mogące spokojnie dojrzewać co najmniej kilka lat. Bardzo dobre+ (91/100).
Wraz z kolejną pozycją na chwilę zmieniliśmy odmianę. Kollwentz Sauvignon Blanc Steinmühle 2017 pochodzi z parceli zlokalizowanej nieopodal rzeki Wulka. Stąd dominuje tu osadowa gleba z dużą zawartością kwarcu i żwiru. W nosie ziołowe, z delikatnym dodatkiem tonów gruszkowych. Rześkie i soczyste, choć pół roku dojrzewania na osadzie daje o sobie znać przyjemnym ciężarem. Nieskomplikowane, ale świetnie pasowałoby do grillowanych owoców morza. Bardzo dobre- (89/100).
Kollwentz Chardonnay Neusatz 2017 to już pozycja single cru. Winnica posiada idealnie południową ekspozycję, ale winogrona są schładzane przez mocne wiatry, co pozwala im na powolne, optymalne dojrzewanie. Tutejsza ciemna gleba ma wyjątkowo dużą zawartość wapienia z niewielką domieszką łupków. Wino dojrzewa na osadzie trzy razy dłużej od poprzednika i to we francuskich baryłkach, próbowaliśmy więc jeszcze beczkowej próbki. Na pierwszym miejscu póki co znajdziemy wanilię i tropikalne owoce (głównie ananasa). Powoli jednak wtapiają się one w strukturę wina i wychodzi więcej nut słonych, jabłkowych i cytrynowych. Bardzo dobre+ (91/100).
Kolejna parcela o nazwie Tatschler leży w niecce osłaniającej ją od wiatrów, ale chłodzący efekt jest zapewniony przez znajdujący się za nią las. W porównaniu do Neusatz w glebie znajdziemy za to więcej łupków. Dojrzewanie trwa 18 miesięcy w baryłkach. W efekcie Kollwentz Chardonnay Tatschler 2017 jest mocniej mineralny, szczuplejszy, pionowy. Z wyraźną jak na Chardonnay kwasowością, pięknie soczyste, choć jeszcze zamknięte. Potrzebuje 2-3 lat, by zacząć pokazywać pełnię klasy. Znakomite- (94/100).
Gloria to parcela w zapiskach wymieniana od XVI wieku. Jest to najwyżej położona winnica w Leithabergu (300-325 metrów) i praktycznie z trzech stron otaczają ją drzewa. Tutejsze owoce zbierane są późno, gdyż potrzebują wyjątkowo dużo czasu na powolne dojrzewanie. W przypadku Kollwentz Chardonnay Gloria 2016, te 18 miesięcy francuskiej baryłki było najmocniej wyczuwalne. Struktura i koncentracja jest imponująca, ale na na razie owoc nie jest w stanie przebić się przez podwójną, waniliową gardę. Do odłożenia i zapomnienia na kilka lat. Bardzo dobre (90/100).

Z kolejnym winem przeszliśmy już do czerwieni. Dürr to winnica leżąca bezpośrednio na południe od Glorii. Kamienna, pełnia wapienia gleba to idealne miejsce na produkcję Pinot Noir. Kollwentz Pinot Noir Dürr 2015 spędza we francuskich beczkach 16 miesięcy, a do butelek trafia bez filtrowania i klarowania. Obok nut suszonych liści i leśnej ściółki można doszukać się również nieco akcentów zielonych (ale utrzymanych w ryzach). Na podniebieniu z ładną kwasowością i przyjemnymi, nieagresywnymi taninami. Najbardziej spodobała się nam jego elegancja i stonowanie. Bardzo dobre (90/100).

Kollwentz Eichkogel 2015 to kupaż Blaufränkischa (70%) i Zweigelta. Tu ponownie mamy wyjątek od butelek z pojedynczych parceli, a wino jest hołdem dla typowych odmian uprawianych od wieków w okolicach miasteczka Grosshöflein. Znad kieliszka wychyla się piękna mineralność, którą okraszone są ciemne owoce (dojrzałe wiśnie, jeżyny i śliwki). Z mocnym ciałem, ale skontrowanym przez wyraźną kwasowość. Świetnie soczyste, uwodzicielskie. Znakomite (93/100).
Pochodzący jak jego biały brat z różnych parceli Kollwentz Blaufränkisch Leithakalk 2015 dojrzewa w dębie 21 miesięcy. Jest radosny, rześki i świeżutki. Bardzo pijany, z chrupkim wiśniowo-żurawinowym owocem odbudowanym przez nieco roztartej w dłoniach ziemi, leśnej ściółki i igliwia. Kończy się przyjemnymi, zadziornymi taninami. Bardzo dobre+ (91/100).
Setz to kolejna z parceli, leżąca na dość płaskim terenie, na północny-wschód od Grosshöflein. Powstający z niej Kollwentz Blaufränkisch Setz 2015 przez aż 30 miesięcy dojrzewa w francuskich baryłkach i akurat w tym przypadku nie wyszło mu to na dobre. Uwielbiamy tę odmianę za soczystą, charakterną owocowość, ale tu jest ona przytłoczona przez wanilię i mnóstwo dymu. O niebo lepsze w ustach, gdzie powoli zaczyna się lepiej integrować i czuć świetną jakość użytych winogron. Ale i tak zdecydowanie do odłożenia na 3-4 lata. Bardzo dobre+ (91/100).
Point to jedna z najstarszych parceli, na których rodzina ma działki od XIX wieku. To również bardzo ciepłe siedlisko, na których większość winorośli ma ponad 30 lat. Kollwentz Blaufränkisch Point 2015 podobnie jak poprzednik spędza w dębie 30 miesięcy, ale w tym przypadku owoce nie dały się złamać. Co prawda są one bardzo skoncentrowane, ciemne i mroczne, ale właśnie one wiodą prym. Niesamowicie skoncentrowane, skupione, ale przy tym zupełnie nie ociężałe. Wielka klasa. Arcydzieło- (95/100).

Owoce z najstarszych krzewów z winnic Setz i Piont wykorzystywane są do produkcji Weingut Kollwentz Steinzeiler 2015. Znajdziemy to miks 80% Blaufränkisch uzupełnionego o 10% Zweigelta i tyle samo Caberneta Sauvignon. Całość trafia ponownie na 30 miesięcy do beczek. Wino jest wręcz ekstremalnie młode, ale czuć w nim niebywałą harmonię, równowagę i wzajemne przenikanie się wszystkich elementów. Piękna, jeszcze bardzo skupiona owocowość współgra z nutami przypraw, pieprzu, skóry, lasu. Przepiękne, ale do odłożenia na półkę. Arcydzieło (96/100).
Spróbowany na koniec Kollwentz Cabernet Sauvignon 2015 nie wzbudził na tle poprzednika aż takiego zachwytu. Owszem ma ładną, porzeczkową owocowość wzbogaconą o akcenty waniliowe i świetne, mocne taniny, ale jednak nie chwyta aż tak mocno za serce. Bardzo dobre+ (91/100).

Weingut Krutzler

Przy kolejnym producencie przenosimy się bardziej na południe, na wzgórza Eisenbergu. Sam region jest niewielki, obejmuje ok. 500 hektarów winnic, zlokalizowanych na zboczach opadających łagodnie w kierunku południowo-wschodnim. Tutejsza gleba słynie z wysokiej zawartości żelaza, który nadaje winom charakterystycznej mineralności. Rodzina Krutzler zajmuje się winiarstwem już od pięciu pokoleń, a łączny obszar posiadanych przez nią winnic leżących przy samej granicy z Węgrami, to 12 hektarów. Skupiają się głównie na produkcji win czerwonych, białe stanowią zaledwie 3% wypuszczanych butelek i akurat Welschrieslinga (bo z tej odmiany powstają), winiarz nawet nie zaprezentował w Wiedniu.

Rozpoczęliśmy od podstawowego Blaufränkischa w stajni producenta. Krutzler Blaufränkisch 2017 dojrzewa przez kilka miesięcy w stali i częściowo w dużych beczkach. W zapachu znajdziemy świeże, kwaskowe wiśnie na delikatnie dymnym tle. Super soczyste, lekkie i żwawe. Imponuje wysokiej klasy owocowością i świetną pijalnością. Bardzo dobre (90/100).

Kolejne wino to próbka jeszcze nie zabutelkowanego Krutzler Blaufränkisch Eisenberg 2017. Winogrona pochodzą z 20-25 letnich krzewów, rosnących w większości na łupkach. Po fermentacji na 9 miesięcy trafia do 500-litrowych beczek. W tym przypadku owocowość jest nieco słodsza i bardziej nasycona. Idziemy w kierunku dojrzałych malin i suszonej żurawiny. W ustach z dobrą koncentracją, przyjemnym ciężarem i mocnymi, żywymi taninami. Bardzo dobre+ (91/100).
Owoce zbierane z nieco starszych winorośli, których wiek dochodzi do 30 lat, używane są do Krutzler Blaufränkisch Eisenberg Reserve 2016. Fermentacja ze skórkami trwa nawet powyżej 20 dni, a w dalszej kolejności wino przez 18 miesięcy dojrzewa w małych baryłkach i 500-litrowych tonneaux. W pierwszej chwili znad kieliszka wydobywa się sporo nut dymnych, wędzonych i ziemistych. Ale po mocniejszym zamieszaniu czaszą zaczynają wychodzić nuty ciemnych dojrzałych wiśni i śliwek. W ustach dalej przestrzenne, rozpływa się po cały języku i podniebieniu, bez grama ociężałości, czy przegotowania. Bardzo dobre+ (91/100).

Z pojedynczej winnicy Weinberg, gdzie winorośle rosną na dość ciężkiej glebie o południowej ekspozycji, powstaje Weingut Krutzler Alter Weingarten Weinberg 2015. Wiek krzewów to ponad 50 lat, a wino stanowi mieszankę 80% Blaufränkischa uzupełnionego o Zweigelta. Fermentacja odbywa się w otwartych drewnianych kadziach i trwa zwykle do 4 tygodni. W dalszej kolejności wino na 18 miesięcy trafia do nowych tonneaux. Wyraźnie mineralne i bardzo skupione. Ma w sobie również pewną surowość, nie epatuje owocem. Zamiast tego sporo tu nut kamiennych, stalowych, dymnych i skórzanych. Jeszcze młodziutkie, pić je teraz to ciężki grzech. Znakomite (93/100).

Wreszcie na koniec mieliśmy okazję spróbować dwóch roczników czołowego wina producenta. Najlepsze grona Blaufränkischa rosnące na 40-letnich krzewach są ręcznie wybierane i macerowane nawet do 40 dni, po czym wino na 19 miesięcy trafia do nowych baryłek i tonneaux. Weingut Krutzler Blaufränkisch Perwolf 2014 pochodzi z chłodnego, deszczowego rocznika. Tym niemniej samo wino jest bardzo eleganckie. Choć mamy tu sporo ciemnych i ciężkich nut dymu z jesiennego ogniska, wanilii i ziemi, to wiśniowo-jeżynowy owoc wcale się w nich nie gubi. Jeszcze więcej soczystej owocowości jest w ustach, a finisz zamykają silne, delikatnie wysuszające podniebienie taniny. Arcydzieło- (94/100). O rok starszy Weingut Krutzler Blaufränkisch Perwolf 2015 jest bardziej otwarty. Owoc wydaje się głębszy, mamy tu sporo jagód, jeżyn, wiśni i czereśni. W ustach wielowymiarowe, bo obok już wymienionych nut mamy skórę, igliwie, ziemię, żwir. Przy tym (jak we wszystkich winach Krutzlera) przestrzeni i powietrza jest tu mnóstwo. Wielka klasa. Arcydzieło (95/100).

P.S. W Polsce wina od rodziny Kollwentz dostanie u Autrovin, a pozycje Krutzlera znajdziecie w ofercie Wino i kieliszki.