Abbazia di Novacella – perełka Południowego Tyrolu

Czy jadąc pierwszy raz z Przełęczy Brenneńskiej w kierunku Bolzano zdziwiliście się, widząc dosłownie kilkadziesiąt kilometrów po przekroczeniu włosko-austriackiej granicy przepiękne tarasowe winnice? Wiele lat po prostu przejeżdżaliśmy tędy pospiesznie, nerwowo patrząc na GPS, odliczając ile jeszcze godzin i czasem setek kilometrów przed nami. Ostatnim razem w końcu zmieniliśmy plany i wygospodarowaliśmy kilka godzin na zwiedzanie Bressanone i zajrzenie do Abbazia di Novacella.


Perełka Tyrolu

Już krótki spacer po tym opactwie pozwala poczuć się jak na planie średniowiecznego filmu. Otoczone przez winnice zabudowania są utrzymane w świetnym stanie, jest cicho, spokojnie, dostojnie, co jakiś czas zabije dzwon, albo odezwą się świergoczące ptaki. Ta magiczna atmosfera momentalnie nas pochłonęła. Cofnijmy się jednak rzeczywiście o niemal tysiąc lat…

Początki Abbazia di Novacella sięgają 1140 roku, gdy do Bressanone przybył błogosławiony Hartmann z zamiarem dokonania reformy miejscowego biskupstwa i odnowienia pobożności miejscowego kleru. Już dwa lata później postanowił on w niedalekiej odległości od miasta założyć nowy klasztor, który mieli zamieszkać mnisi przestrzegający reguły św. Augustyna. Już wtedy w okolicach istniało winiarstwo, którego początku sięgają czasów Imperium Rzymskiego. Nic więc dziwnego, że mnisi (jak w wielu innych miejscach) kontynuowali te tradycje przez kolejne wieki, mimo zmiennych losów samego opactwa (które w pewnym czasie zostało nawet zsekularyzowane). Znajdująca się ponownie w rękach augustianów winiarnia Abbazia di Novacella (czy po niemiecku Stiftkellerei Neustift) może w związku z tym szczycić się tytułem jednej z najstarszych wciąż działających tego typu przedsięwzięć na świecie.

Poza niewątpliwi walorami architektonicznymi i kulturalnymi, opactwo jest po prostu prężnie działającym przedsiębiorstwem. Oprócz produkcji win, funkcjonuje tutaj niewielka elektrownia, uprawiane są (i oczywiście sprzedawane) zioła, warzywa i owoce, działa szkoła i centrum szkoleniowe. Nie ulega wątpliwości, że augustianie nie należą do leni.

Valle Isarsco

Dolina rzeki Isarco to niebywale wymagające miejsce dla uprawy wina, będący jednocześnie najdalej na północ wysuniętym winiarskim regionem Włoch. Otaczającą dolinę Alpy zapewniają chłodny klimat, dlatego winorośle rosną na stromych tarasach, często dość wysoko (w przypadku Abbazia di Novacella do 900 metrów), tak aby maksymalnie wykorzystać nieliczne promienie słoneczne. Tutejsze gleby to zaś głównie osady naniesione przed wiekami przez schodzące z Alp lodowce. Jest tutaj zbyt chłodno, aby mogły dojrzewać czerwone odmiany winorośli, dlatego prym wiodą te białe, kojarzone bardziej z Austrią, czy Niemcami, niż z pozostałą częścią Włoch. Znajdziecie więc tutaj choćby Rieslinga, Sylvanera, Müller-Thurgau, Kernera czy Grüner Veltlinera. Powstające zaś wina mają charakter tych z leżącej nieco dalej na południe Alto Adige, ale przesunięty jeszcze bardziej w stronę mineralno-czystego ekstremum. Co prawda w portfolio zakonników znajdują się również wina czerwone, ale te pochodzą z winnic zakupionych w okolicach Bolzano oraz Kaltern.

A jak te wina smakują?

W planach mieliśmy jeszcze zwiedzanie samego Bressanone, więc po przespacerowaniu się po opactwie, na samą degustację nie przeznaczyliśmy zbyt wiele czasu, ale udało się nam spróbować ośmiu win z dość szerokiego portfolio zakonników.

Wina niestety nie są dostępne w Polsce, w samej winnicy kosztują pomiędzy 10-15 eur.

Abbazia di Novacella Grüner Veltliner 2018 

Owoce pochodzą z winnic leżących na wysokości 600-750 metrów, a wino przez 6 miesięcy leżakowało w stalowych zbiornikach. Jest aromatyczne, pachnące słodkimi jabłkami i gruszkami. Usta z dobrą koncentracją, pełne ale też przecięte mocną mineralnością. Całość jeszcze młodziutka, trochę niepoukładana, warto dać mu kilka miesięcy na uspokojenie się. Dobre+ (88/100).


Abbazia di Novacella Sylvaner 2018 

Wiosna to czas szparagów, a jeśli tak, to Sylvaner jest przecież jednym z najoczywistszych winnych połączeń do tego warzywa. W porównaniu do Veltlinera jest chłodniejszy, bardziej ziołowy i zielony. W tle znajdziemy również jabłkowo-cytrynowy owoc. Kwaskowe, soczyste i świeże, świetnie orzeźwiające. Bardzo dobre- (89/100).


Abbazia di Novacella Sauvignon Blanc 2018 

Dość podobnym do Sylvanera okazał się Sauvignon, choć tutaj obok charakterystycznych nut ziołowych i zielonych pojawiało się więcej jabłek, a nawet delikatnie mgnienie tropikalnych owoców (marakuja). W ustach bardziej miękkie, ale finisz znów spod znaku kwasowości i mineralności. Uwielbiamy takie chłodne, nieprzesadnie ekspresyjne wersje tego szczepu. Bardzo dobre- (89/100).


Abbazia di Novacella Riesling 2018 

Kwaskowy charakter odmiany znajduje w tym winie pełne ujście. Momentalnie czujemy, jak ta kwasowość wwierca się nam w szkliwo. Do tego pojawiają się jabłka, cytryny i mnóstwo mineralnej podszewki. Żywe i ożywcze, świeże i odświeżające. Po prostu świetnie wykonany, klasyczny przykład wina z tego królewskiego szczepu. Bardzo dobre+ (91/100).


Abbazia di Novacella Praepositus Sauvignon Blanc 2018

Seria Peaepositus to już wyższa linia etykiet, pochodząca z winogron ze specjalnie wyselekcjonowanych parceli, o nieco niższej wydajności. W porównaniu do wina z „klasycznej” serii, ten Sauvignon ma masywniejszą, mocniej zbudowaną strukturę. Całość wydaje się subtelniejsza, nuty ziołowe są przytłumione, wyhamowane przez mocną kwasowość i długi mineralny posmak. Duża klasa i elegancja. Znakomite- (92/100).


Abbazia di Novacella Praepositus Grüner Veltliner 2018

Bogate wino, pełne masła, wosku, miodu, dojrzałych gruszek, jabłek i zatopionych w słodkiej zalewie cytryn. Podobnie barokowe w ustach, choć tu znów brakuje lepszej sprężystości, wino wydaje się ociężałe i zbyt cukierkowe. Może z kurczakiem w maślanym sosie nabrałby większej werwy? Dobre+ (88/100).


Abbazia di Novacella St. Magdalener 2018

Jest to jedno z naszych ulubionych win z Südtirolu. Nazwa nawiązuje do znajdującego się zaraz na północ od Bolzano kościoła, wokół którego znajdują się winnice tradycyjnie używane do jego produkcji. Dominującym elementem jest Schiava, a więc odmiana dająca wina z pogranicza czerwieni i różu, lekko wybarwione, ale za to pełne czerwonych owoców, zalotne i uwodzicielskie. O ile jednak nieco dalej na południe, w okolicach Lago di Caldaro zwykle występuje ona samodzielnie, to w przypadku St. Magdalenerów jest uzupełniana o niewielki (5-10%) dodatek Lagreina, dzięki czemu nabywa większej masy i koncentracji. Zaprawdę powiadamy Wam, mało jest win, które pasują tak dobrze do deski zimnych alpejskich wędlin i serów. Tutejszy St. Magdalener jest typowy – z nutami różanymi, poziomkowymi i kwaskowatymi wiśniami. Leciuchny, soczysty, świeży, fenomenalnie pijalny (schłodźcie lekko przed podaniem). Czego chcieć więcej? Bardzo dobre (90/100).


Abbazia di Novacella Pinot Noir 2018

Alto Adige to miejsce, skąd pochodzą jedne z najlepszych Pinot Noir produkowanych poza Francją. To wino po fermentacji w stalowych zbiornikach przez około pół roku dojrzewało w 60-hektolitrowych beczkach. Zaczyna się nutami kwaskowych, wręcz delikatnie niedojrzałych czerwonych owoców. W tym swoim nieco niedopowiedzianym stylu jest świetnie skrojonym przypadkiem. Przy czym dzięki żywym taninom nabiera werwy i nie popada w banał. Bardzo dobre- (89/100).


Jeśli nasz post skusi Was do odwiedzin Bressanone i opactwa Novacella, poświęćcie dodatkowe 20 minut na wizytę w ich sklepie z winami. Te zakonne wina może nie są najlepszymi pozycjami, jakie możecie znaleźć w Południowym Tyrolu, ale do ich klasyczności i solidnego wykonania nie można się przyczepić. Co prawda nie są najtańsze, ale rzut oka na okoliczne strome winnice wiele w tej kwestii wyjaśnia (tu winiarstwo jest ekstremalnie ciężkim zajęciem).

P.S. Niestety kilka dni temu mnisi musieli podjąć walkę z nocnymi przymrozkami, które nawiedziły Południowy Tyrol. Choć zdjęcia na ich profilu na Facebooku wyglądają bajecznie, pamiętajcie, że jest to dla nich prawdziwa walka o przetrwanie winorośli.