A może by tak skoczyć do Winnego Garażu?

Lubimy takie spontaniczne pomysły. W planach była szybka rowerowa wycieczka, bo tak naprawdę na dłuższy wypad ostatnio brakuje nam czasu. Z rana więc mała rozgrzewka i kierunek wały wiślane, wszystko po to by było konkretne i intensywne spalanie. Po przejechanych 40 km, w okolicach Góry Kalwarii naszła nas jednak myśl – a może by tak skoczyć do Winnego Garażu?


Co w tym zamyśle takiego szalonego? Nie chodzi nawet o dodatkowe kilometry, które musieliśmy pokonać, ani nawet o czas (do tego miejsca nie da się „wpaść na chwilę” – sami się przekonajcie). Zwyczajnie, z doświadczenia już wiemy, że taki przystanek w środku trasy, pyszne jedzenie i kilka kieliszków wina sprawiają, że droga powrotna, a z Garażu do domu mamy (w linii prostej) ponad 25 kilometrów, nie należy do najłatwiejszych, nogi po takiej „posiadówce” są jakby z ołowiu. (śmiech)

Poza świetną kuchnią, którą zachwaliliśmy już nie raz (tym razem nasze serca skradł orzeźwiający chłodnik z botwinki i mięciutki, pieczony zagrodowy kurczak), niewątpliwym atutem tego miejsca, które wyczarował Wojtek Henszel wraz z żoną, jest jego selekcja win. Wojtek, mając ogromne doświadczenie w gastronomii w Niemczech i wiele znajomości wśród tamtejszych winiarzy jest w stanie sprowadzać ciekawe butelki w atrakcyjnych cenach. Poza tym zwykle mocno rotuje etykietami, co pozwala za każdym razem spróbować u niego nowych, nieznanych pozycji. Teraz taką nowością są austriackie wina od Weingut Angerer z Kamptal.

Mozela

Zaczęliśmy jednak klasycznie dla Garażu od butelek od mozelskiego producenta Weingut Karp-Schreiber. Znamy te wina od dawna i musimy przyznać, że Jobst Karp z roku na rok poprawia jakość produkowanych butelek.

Karp-Schreiber Sauvignon Blanc Mosel 2019 (55 zł)

Sauvignon znad Mozeli to raczej ciekawostka, niż szerzej rozpowszechniony trend (ta odmiana zyskuje za to na popularności w Rheinhessen i Palatynacie). W wykonaniu Jobsta jest naprawdę solidny, bliżej mu do Loary, niż Nowej Zelandii – jest mocno zielony, agrestowy, bardzo chłodny, soczysty. Smakuje wręcz świeżo skrojonym zielonym ogórkiem, ze świetnym, intrygującym słonawym wykończeniem. Idealne na aperitif. Bardzo dobre (90/100).

Karp-Schreiber „Dry Karp” Riesling Mosel Trocken 2019 (45 zł)

To jedno ze stałych win z oferty Winnego Garażu, solidna butelka pokazująca charakter Mozeli. Jest tu oczywiście mnóstwo kwasowości, ale też ładny owoc (jabłka, gruszki i delikatne tropiki – melon, czy wręcz ananas). Na podniebieniu pieprzno-zielonkawe, jeszcze młodziutkie, dość ostre, mocno zarysowe. Można próbować teraz, ale spokojnie wytrzyma kilka lat. Bardzo dobre+ (91/100).

Kamptal

Weingut Angerer to producent, którego win wcześniej nie mieliśmy okazji próbować (choć Kamptal jest jednym z najczęściej przez nas odwiedzanych miejsc w Austrii). Okazuje się, że Kurt Angerer posiada tam całkiem spory areał winnic (ponad 40 hektarów), dodatkowo obok klasycznych dla tego miejsca odmian jak Grüner Veltliner i Riesling, uprawia też takie ciekawostki jak Viognier, Semillon, Syrah, czy Caberneta Sauvignon.

Angerer Gelber Muskateller Niederösterreich 2019 (42 zł)

Zwykle od austriackich Muskatellerów oczekujemy większej egzotycznej ekspresji, to wino zaś gra bardziej na strukturze niż emocjach. Aromat jest bowiem dość skąpy, nie znajdziemy tu zbyt wiele charakterystycznych nut białych kwiatów, czy melona. Wino jest wręcz lekko zielone, w stylu Sauvignon Blanc. Na języku lekkie, soczyste, kwaskowe i jeszcze mocniej zielone (liście porzeczki). Nietypowe dla odmiany, ale wciąż smaczne. Dobre (87/100).

Angerer Grüner Vetliner Kies Niederösterreich 2019 (45 zł)

To podstawowy z Veltlinerów Kurta, pochodzący z winnic o żwirowej glebie i dojrzewający jedynie w stali. Ze świetnym nosem pachnącym gruszkami, ale i marakują oraz skórką z pomarańczy. Do tego dochodzą akcenty suszonego siana i sporo charakterystycznego dla odmiany białego pieprzu. Orzeźwiające, kwaskowe, ale nie pozbawionej pewnej materii. Solidnie wykonane i atrakcyjne cenowo. Bardzo dobre- (89/100).

Angerer Grüner Vetliner Spies Kamptal 2018 (78 zł)

Pamiętacie nasz wpis poświęcony winom z Dolnej Austrii z 2018 roku? W tym przypadku nasza diagnoza ponownie się potwierdziła. Gorący rocznik dał o sobie znać przede wszystkich w wysokim (14,5%), nie do końca zbilansowanym alkoholu. Ten pochodzący z granitowego podłoża Veltliner jest mocno zbudowany, lekko maślany, brzoskwiniowy, pełny, ale wisi nad nim ta moc procentów (zwłaszcza w finiszu czujemy tę nieprzyjemną goryczkę). Bylibyśmy za odłożeniem go na 2-3 lata, jest szansa, że alkohol wtopi się w całość, bo struktura wina jest całkiem solidna. Dobre+ (88/100).

Angerer Grüner Vetliner Loam Kamptal 2018 (75 zł)

Na tle poprzednika ostatnie wino zaprezentowało się znacznie lepiej. Może to dzięki ilastemu podłożu, które jest bardzo lubiane przez odmianę. Tutaj mamy przede wszystkim więcej chłodu, mineralności, stalowej, mocnej struktury, która jest w stanie okiełznać i tym razem nie najniższy alkohol (14%). W przeciwieństwie jednak do poprzednika, poza dodaniem winu masy i koncentracji, nie wychodzi on na wierzch. Do tego są tu przyjemne nuty maślane, gruszkowe i morelowe. Fajnie poukładane, z potencjałem do ładnej ewolucji. Znakomite- (92/100).


Wiosna bez Winnego Garażu wiosną straconą! Cieszymy się, że po kilkumiesięcznej przerwie możemy ponownie odwiedzać nasze ulubione miejsca. A Wy jeśli do tej pory nie odwiedziliście Wojtka, czas to nadrobić – długi weekend jest do tego świetnym momentem. Rowerzyście są tam szczególnie mile widziani!