10 musiaków na koniec karnawału

By środa, 12 lutego, 2020 0 , , , ,

Ten charakterystyczny odgłos, gdy otwieramy butelkę musującego wina. Szept bąbelków uwalniających się w kieliszku, ich falowanie, gdy unoszą się ku lustrze wina. Mało o więcej tak zmysłowych momentów w winnym życiu. Ostatnie dni karnawału to dobry czas na świętowanie z butelką musiaka. A którą wybrać? Podpowiadamy Wam kilka sprawdzonych butelek, które spróbowaliśmy podczas blogerskiej degustacji.


Przypomnijmy tylko jak wygląda sama produkcja win musujących powstających metodą „klasyczną”. A nie jest to proces prosty. Najpierw z winogron produkowane jest „zwykłe” wino. Kolejnym etapem jest przelanie tak wyprodukowanego wina do butelek i dodanie do niego liqueur de tirage, czyli roztworu cukru i drożdży, a następnie zamknięcie butelek. W efekcie dochodzimy do sedna produkcji tych win. Drożdże w butelce za sprawą cukru rozpoczynają wtórną fermentację. Z uwagi na fakt, że powstający przy tym dwutlenek węgla nie ma gdzie ujść, magazynuje się on w butelce, a wino nabiera musującego charakteru (ciekawostką jest, że ciśnienie w butelce może sięgać 6 atmosfer – ponad dwa razy więcej niż w oponach samochodowych!). Okres leżakowania na osadzie trwa w zależności od producenta nawet do kilku lat. W tym czasie butelki obracane do góry dnem i osad będący pozostałością po rozłożonych drożdżach spływa powolutku do szyjek. Po odpowiednim czasie szyjki są błyskawicznie zamrażane, kapsel jest zdejmowany, ciśnienie „wypluwa” osad z butelki, a następnie w procesie dosage do wina dodaje się liqueur d’expédition (mieszankę wina oraz cukru), od jej ilości i proporcji zależy stopień słodkości wina. Po tym etapie następuje już ostateczne zakorkowanie butelek.

A jak ma to się do produkcji coraz popularniejszych Pet-Natów. Tu sprawa jest prostsza. Po prostu jeszcze fermentujące wino zostaje zabutelkowane, a kończąca się już pod korkiem fermentacja wytwarza bąbelki w butelce.

Spróbowane wina:

Bjana Brut NV (cena ok. 20 eur – niedostępne w Polsce)

Rozpoczęliśmy od butelki przywiezionej przez nas z wakacyjnych wojaży po Słowenii. Choć zawitaliśmy do regionu Brda, leżącym przy granicy z Włochami, to nie mieliśmy okazji odwiedzić winiarni Bjana, która właśnie w tych okolicach produkuje swoje musiaki (co ciekawe producent jest skupiony jedynie na tym rodzaju win). Nabyliśmy je za to w markecie w Lubljanie, pamiętając, że kiedyś poczęstował nas dokładnie tym samym winem Sebastian (Zdegustowany) i bardzo nam ono wtedy smakowało. W składzie znajdziemy 50-70% Chardonnay uzupełnionego o Rebulę, a całość przez 24 miesięcy dojrzewała na osadzie. W aromacie początkowo dość wycofane, delikatnie jabłkowe i kwiatowe. Bardziej ekspresyjne na podniebieniu, gdzie pojawiają się nuty brioszki, skórki jabłek, grejpfrutowa goryczka i mocny, mineralny, wręcz krzemienny finisz. Bardzo eleganckie, ale też sprężyste, wartkie. Znakomite (93/100).

Blancher Cava Reserva Brut Nature NV (El Catador, 69,99 zł)

To butelka próbowana również podczas naszego przedsylwestrowego filmu. Kupaż jest klasyczny dla Cavy, a więc mamy tu Macabeo, Parelladę i Xarel-lo, dojrzewające na osadzie 20 miesięcy. Intensywniejsze w aromacie od poprzednika, od razu uderza nutami poobijanych jabłek, cytryn, gruszek, ale i owoców egzotycznych. Zdecydowanie wytrawne (co nie dziwi, skoro to kategoria Brut Nature, a więc bez dodatku cukru w dosage), mocno drożdżowe i soczyście kwaskowe. Polecaliśmy wtedy, polecamy i teraz. Świetne w relacji jakości do ceny. Znakomite- (92/100).

Schloss Gobelsburg Brut Reserve NV (Vinoteka 13, 129 zł)

To jeden z naszych ulubionych austriackich musiaków spod ręki niezrównanego Michaela Mossbruggera, wielkiego mistrza z Kamptal. Jest oparty o Grüner Veltlinera (zwykle ok. 70%), z dodatkiem Rieslinga i niewielkiej ilości Pinot Noir. Po 6-miesięcznym leżakowaniu wina bazowego w beczkach i zabutelkowaniu do drugiej fermentacji, spędza na osadzie co najmniej 36 miesięcy. Choć cukier jest na poziomie 6 gram, to kwasowość zdecydowanie dominuje, jest wręcz świdrująca, przeszywająca. Lubimy w nim też charakterystyczną zieloną nutę, lekko warzywne aromaty, natkę pietruszki – dodające mu nowego wymiaru. Do tego ładnie pieniste, kremowe, z długim posmakiem. Można brać w ciemno. Znakomite (93/100).

Weingut Am Stein Pinot Cuvee 2015 (Frank Grzybowska, 242 zł)

Kolejna z etykiet, którą już znamy, bowiem Weingut Am Stein w Wurzburgu odwiedziliśmy w sierpniu podczas naszej wakacyjnej wyprawy. Jest to zmieszana w równych proporcjach mieszanka Pinot Noir i Pinot Meunier, które fermentowały w 600-litrowych beczkach, dojrzewanie na osadzie trwało zaś 30 miesięcy. Jest cieliste, lekko tostowe i dymne. Do tego pachnie wiśniami i czerwonymi jabłkami. W ustach pojawia się mnóstwo kwasowości, stali i minerałów. Końcówka jest zaś wyraziście słona, delikatnie goryczkowa. Znakomite- (92/100).

Winton Cuvee Brut NV (cena ok. 24,5o funtów – niedostępne w Polsce)

Angielskie wina musujące coraz śmielej wdzierają się na światowe rynki. Brytyjczycy mieli nawet ambicję walki jak równy z równym z Szampanią, ale brexit może im pokrzyżować te plany, bowiem i bez niego ich wina nie należały do tanich. Winiarnia Wiston Estate leży w Sussex, a wino stanowi klasyczny kupaż równych ilości Chardonnay, Pinot Noir i Pino Meunier. Niestety, nie zachwyciło. Choć poprawnie wykonane, odpowiednio kwaskowe, grejpfrutowe i bergamotkowe, to utrzymane w dość jednolitym, niewyróżniającym się stylu. Dobre+ (88/100).

Integrale Frizzante Bianco NV (Leclerc, 49 zł)

W tym przypadku zanotowaliśmy olbrzymi przeskok, gdyż do kieliszków trafił Pet-Nat z Włoch, z odmiany Glera (używanej też do produkcji Prosecco). Cieszy, że ten styl win można już znaleźć z marketach, choć nie jest to pozycja jakoś nadmiernie skomplikowana. Na początku nieco kiszonkowa, czy wręcz gumowa, potem zaczyna się oczyszczać. Za to w ustach od początku nieskrępowane, smakujące niemal jak oranżada z proszku. Można wyłapać jabłka, morele, nieco gruszek. Będzie dobre do niezobowiązującego popijania na wiosennym słońcu. Dobre- (86/100).

Blanc Foussy Grande Cuvee Rose Brut 2015 (Leclerc 54,99 zł)

Pochodzący z Doliny Loary (dokładniej z Tourraine) kolejny musiak z kategorii „marketowej” to kupaż Caberneta Franc, Gamay oraz Grolleau. Mocno owocowy, malinowo-truskawowy, wręcz sugerujący, że będziemy mieli wino z dość znacznym poziomem cukru. Na szczęście na podniebieniu kwasowość nie zawodzi, całość uzupełniają marcepan, tytoń i dym. Jak na swoją cenę nieźle wykonane, ale też nie oczekujmy fajerwerków. Dobre (87/100).

Gramona Rose Brut Reserva NV (Star Wines, 115 zł)

Kolejny różowy musiak jest przepięknie wybarwiony, kolor wręcz skrzy się w kieliszku. Gramona to jeden z czołowych producentów Cavy (wróć – teraz już oczywiście Corpinatu, jak nazywa się organizacja skupiająca kilku czołowych winiarzy, którzy opuścili wspomnianą apelację). Jest to czysty Pinot Noir, który na osadzie spędził 30 miesięcy. Przepięknie aromatyczne, pachnący płatkami czerwonych kwiatów, żurawiną, malinami i suszonymi wiśniami. Na języku niebywale skupione, precyzyjne, charakterne. Elegancja i klasa. Znakomite+ (94/100).

Syfany Vavrinec (Wine&People, 84 zł)

Nieustannie powtarzamy, że Morawy to jeden z kierunków, na który powinni zwrócić baczną uwagę fani nieoczywistych, freakowych win. Ten Pet-Nat oparto o odmianę St. Laurent, znaną tam melodyjnie jako Svatovavřinecké. Jest bardzo porzeczkowe, z intensywnym dodatkiem malin, ale też ziemistym i ziołowym tłem. Apetyczne, hedonistyczne, a przy tym mocno kwaskowe i zadziorne. Pije się je wybornie. Znakomite- (92/100).

Syfany Zero Dosage (Wine&People, 124 zł)

To wino od tego samego producenta, ale powstałe już przy użyciu klasycznej, szampańskiej metody. Dominuje mało znana odmiana Andre (powstał na Morawach w latach 60-tych ubiegłego wieku ze skrzyżowania St. Laurenta i Blaufrankischa), uzupełniona o 30% Pinot Noir. Z pięknym owocem przywodzącym na myśl żurawiny i wiśniową nalewkę. Bardzo wytrawne i mocno kwaskowe. Wybitnie radosne. Znakomite (93/100).


Tyle fascynujących win musujących, a ani jednego szampana. Taki zestaw wcale nie był zamierzony, ale pokazał jak bogaty jest świat bąbelków, wystarczy tylko opuścić klasyczne regiony czy stare, utarte ścieżki. 2020 – rokiem win musujących? Do tego Was namawiamy.

Degustowaliśmy wraz z Wine Stream, Moniką Frendl (Frank), Wine Speak, Pisane winem, Winniczek, Zdegustowany oraz Wine o’clock.